czwartek, 27 grudnia 2012

Zakończenie opowiadania


                Nie każda historia kończy się happy end’em. Od tragicznej śmierci Britney minęły prawie 2 lata. Ale to nic nie zmieniło. Przecież czas nie leczy ran. Czas pozwala tylko przywyknąć do tego, co się wydarzyło. A żałoba pozostaje, na zawsze. Wszyscy przyjaciele dziewczyny, do tej pory nie pogodzili się z tym, co się stało. Za każdym razem mieli wrażenie, że to tylko zły sen. Że lada chwila zobaczą blondynkę w drzwiach. Że wtedy znów zobaczą jej uśmiech, pełne blasku oczy. Ale to nigdy się nie wydarzy. Jednak na zawsze pozostanie w ich pamięci, jako pełna życia nastolatka. Podążająca za swoimi marzeniami. Spełniająca je. Kilka dni po jej odejściu, chciał się z nią skontaktować trener pewnego klubu z ExtraLigi. Tak, miała zacząć nowy rozdział w swoim życiu, nową przygodę z piłką. Miała.
                Najciężej było rzecz jasna Nathanowi. Chłopak bardzo to przeżył. Działalność zespołu została zawieszona na ponad rok. Przyjaciele nie wiedzieli, że Nath chciał oświadczyć się Britney kilkanaście dni później, w Sylwestra. To go dodatkowo dobiło. Nie zdążył… Chociaż byli ze sobą stosunkowo krótko, on był pewny swojego uczucia. Kochał ją, kochał ją całym sobą. Kochał ją, jak nikogo innego. To z nią chciał sobie ułożyć życie. Nie wyobrażał sobie, że jej miejsce może zająć ktoś inny. Wolał być samotny do końca swoich dni. Nie ważne, jaką dziewczynę zobaczył. Zawsze widział w niej coś, co przypominało mu o ukochanej. Czy były to niebieskie oczy, czy też blond włosy, podobne rysy twarzy, styl ubierania, bądź po prostu zamiłowanie do sportu. Jednak, mimo to, że było mu bardzo ciężko, nigdy nie próbował się zabić. Obiecał przecież Britney, że dalej będzie żył. Ale jej ojcu nie odpuścił. Walczył do końca o sprawiedliwość. I udało mu się. Został skazany na dożywocie.
 ***
                Kolejny dzień zaczął się dla Nathana tak samo. Leżał na łóżku, obracając w palcach pierścionek zaręczynowy, który zdążył kupić przed tą tragedią. Z jego oczy spłynęły kolejne łzy. Po raz kolejny zaczął wspominać ich wspólnie spędzone chwile.
-Nawet Cię nie znam!
-No to mnie poznasz! Nathan, miło mi. Nie bój się, nie zrobię Ci krzywdy. Choć.
 -Gdzie?
-Chyba musisz gdzieś zostać chwilowo, nie? Pójdziesz do mnie, mam wolny pokój.
-Ale…
-Żadnych ale! Choć!
Ich pierwsze spotkanie…
-Co Ty tu robisz?!
-Idę spać.
-Tutaj?!
Zaśmiał się przez łzy, przypominając sobie jej powrót do domu, ze szpitala…
-Nathan…
 -Jestem z Tobą… Nie martw się… Będę Cię wspierać. Zawsze i wszędzie…
Moment, kiedy dowiedzieli się o śmierci Marka…
-Dziękuję… Tak bardzo Cię kocham...
-Ja Ciebie też Nath, ja Ciebie też…
Kiedy powiedział jej, co tak naprawdę do niej czuje...
-Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało…
-Oj przestań…
-Tak? To dzięki komu żyję? Dzięki komu mam gdzie mieszkać? Dzięki komu zaczęłam się uśmiechać i cieszyć, nawet z małych rzeczy? Nie bądź taki skromny…
-Ty też. To działa w obie strony… Dzięki Tobie stałem się lepszym człowiekiem… Dużo lepszym…
Wakacje w Saint Tropez…
-Kocham Cię.                          
-Ja Ciebie też.
-Ciekawe, jak wyglądałoby moje życie, bez Ciebie…
-Mnie już teraz na pewno nie byłoby na świecie. Ale jestem. Cieszysz się z tego prawda?
Wyjazd do rodziców chłopaka…
-Muszę Ci pokazać jedno miejsce.
-Czekaj, czekaj! Ja powiem! To tu napisałeś większość kawałków, zgadłam?
-No… No tak. Skąd wiedziałaś?
-Oj Nathan, ja już Cię tak dobrze znam…
-Dziękuję Ci, Boże, za tą przepiękną blondynkę po mojej lewej! 
-A ja za tego mega przystojnego bruneta po mojej prawej.
A chwilę potem powiedział jej, że powinna wnieść  sprawę do sądu…
-Zaufaj mi. Uda nam się. Musi.
-Musi.
Ale się nie udało…
Chłopak bez przerwy zadręcza się o jej śmierć. Gdyby nie on, gdyby nie jego głupi pomysł, ona byłaby tu przy nim. Byliby razem, szczęśliwi. I pewnie planujący ślub… Nathan usiadł na brzegu łóżka i chwycił ich wspólne zdjęcie, stojące na szafeczce nocnej. Uwielbiał to zdjęcie. Pokazywało ich radość. I miłość. Po policzkach chłopaka spłynęło jeszcze więcej łez. Nie potrafił ich powstrzymać. Miał głęboko w dupie to, czy inni uznają to za oznak słabości. On w ten sposób wyrażał rozpacz.
Do pokoju po cichu wszedł Tom i dosiadł się do przyjaciela. Objął go w geście wsparcia. Wpatrywał się w to zdjęcie, które najmłodszy członek zespołu oglądał codziennie. W pewnym momencie, dostrzegł na pościeli pierścionek. Pierścionek zaręczynowy. Zamarł. Zrozumiał, co to oznaczało. Było mu teraz jeszcze bardziej przykro.
-Tak bardzo za nią tęsknię…-wyszeptał Nathan, wylewając z siebie kolejną porcję łez.
Teraz i Tom płakał.
-Britney by pewnie teraz powiedziała, że życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać…-szepnął starszy.
-Bo taka jest prawda. To jest sens naszego życia…-poparł go młodszy.
Z ich policzków po raz kolejny spłynęły kolejne, gorzkie łzy rozpaczy… 


**************************************
 tak więc, to już definitywny koniec mojego opowiadania... ja się oczywiście popłakałam ;c napisałam z punktu widzenia narratora ;)  mam nadzieję, że chociaż trochę się wam spodoba... podsumowanie bloga i podziękowania jeszcze w tym tygodniu. a dziś również pierwszy rozdział na trzecim blogu ;) 
zachęcam do komentowania :)
love. xx

22 komentarze:

  1. Popłakałam się...
    Opowiadanie było cudowne...
    Nic dodać nic ująć...
    Dziękuję że tak pięknie go napisałaś...
    Po prostu dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja nie lubię Twoich epilogow.
    zawsze płacze :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię epilogów, ani smutnych ani wesołych.
    Ale ten. Pierwsze czytałam jak robot, ale dopiero później zdałam sobie sprawę co się stało i po porostu dobrze, że nikogo tu nie ma.
    Kolejny smutny epilog, kolejny dzień zombie mojej osoby.
    Ciągle zadaje pytanie dlaczego!? CZego młodzi ludzie muszą tak szybko odchodzić z tego świata. ;(
    Ale dziękuję, za całe opowiadanie, po prostu było, jest i będzie na zawsze piękne ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, jakie wspaniałe zakończenie pomimo tego, że Britney nie żyje. Nie ominę punktu szczerości. Poryczałam się. I ta końcówka... o matko. Aż mi dech zabrało. Opowiadanie było, jest i będzie wspaniałe i na zawsze pozostanie w mojej pamięci <3

    OdpowiedzUsuń

  5. boże stryjenko co ty zrobiłaś ?!
    paczkę chusteczek zasmarkałam i moje poduszka z The Wanted jest morka od łez xd
    klawiaturę laptopa wycierałam 2 razy xd
    ale zakończenie jest miażdżące !
    naprawdę niesamowite !
    a te zaręczyny ...
    jezu znowu zaczynam płakał !
    jesteś genialna a ja z niecierpliwością czekam na 1 rdz na owym blogu ;)
    dobra idę po chusteczkę bo znowu płaczę ...
    kocham cie moja droga ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się poryczałam, a przede mną leży stosik chusteczek :c
    Następnym razem proszę o jakieś szczęśliwe zakończenie, bo na smutnych płaczę jak bóbr ;(
    Mimo tego i tak zakończenie jest świetne ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cię i Twoje opowiadanie.
    Było niesamowite ;***
    Więcej nie dam rady napisać, bo przez te łzy nic nie widzę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja... Ten... No... Płaczę, a wraz z łzami płynie mój makijaż, lecz to teraz najmniej ważne.
    Brak mi słów, które mogłyby wyrazić to co teraz czuję :(
    Oraz to, jak bardzo uwielbiałam Twoje opowiadanie. Powtarzałam Ci to wiele razy i mam nadzieję, że o tym pamiętasz :*
    Cieszę się, że mogłam czytać tą historię <3

    OdpowiedzUsuń
  9. no to wstrząsnęłaś mną na sam koniec! łzy po policzkach mi spływają jak Nathanowi i Thomas'owi, razem z nimi cierpię, że już więcej nie przeczytam kolejnego świetnego rozdziału o Britney.
    mam nadzieję, że już niedługo spotkamy się na nowym blogu, z noawymi bohaterami
    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastycznie napisałaś podsumowanie. Lepiej nie mogłaś tego ująć.
    Dziękuję Ci, że napisałaś taką piękną historię. Daj znać o następnym blogu.
    Marlena:**<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja pierdole , znowu placze ;c
    eh, juz chyba taki moj los .
    Zajebisty ten blog i ogolnie Twoje opowiadania.
    Bo Ty jestes zajebista ! :*
    Dobrze, ze masz jeszcze tego trzeciego bloga.
    A no wlasni zalozysz czwartego , zobaczysz ;)
    Natalia .

    OdpowiedzUsuń
  12. -Tak bardzo za nią tęsknię…-wyszeptał Nathan, wylewając z siebie kolejną porcję łez.
    Teraz i Tom płakał.
    -Britney by pewnie teraz powiedziała, że życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać…-szepnął starszy.
    -Bo taka jest prawda. To jest sens naszego życia…-poparł go młodszy.
    Z ich policzków po raz kolejny spłynęły kolejne, gorzkie łzy rozpaczy…
    Kurva ja nie mogę ;( Czemu ?!
    To opowiadanie było piękne płaczę ;((( !
    Cholernie szkoda, że to juz koniec tego opowiadania ;(((( !!!
    Bardzo Ci dziękuję, za to opowiadanie ;***

    Weny przy następnym ;*** Już czekam na 1 rozdział ;***

    Mychaaa ;***

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdzie są chusteczki? - latam po całym domu i ich szukam. Ale nie ma.
    Ten epilog... Cudowny... ale cholernie dobijający i smutny, ale musiał taki być.
    Szkoda, że to już koniec...
    "Życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać" piękne słowa

    OdpowiedzUsuń
  14. Dajcie mi chusteczkę....!!!
    Bo zaraz wypłaczę z siebie 2 kilo ! ;D
    Kocham to opo , a tu już koniec... Będę tęsknić. ; C

    OdpowiedzUsuń
  15. Chlip chlip :( Epilog co za wyciskacz łez ci wyszedł :((
    Pomysł z zaręczynami i klubem świetny!
    Z przyjemnością się czytało twoje opowiadanie ;D
    Aż szkoda, że to już koniec :(
    No nic koniec końców zaczęłaś nowe opowiadanie i czas zajrzeć do niego! :D
    C_Tears ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. [SPAM]
    http://onedirection-opowiadaniee.blogspot.com/
    http://onedirection-opowiadaniebyklaraii.blogspot.com/ - wpadniesz ? Pokomentujesz ? Będziemy wdzięczne ;3

    OdpowiedzUsuń
  17. hej, na live-truth-love.blogspot.com pojawił się nowy rozdział z perspektywy Molly. dopiero zaczynamy, więc jeśli nas nie czytasz to serdecznie cię zapraszam, zaobserwuj, wyraź własną opinię, pozdrawiam - effy

    OdpowiedzUsuń
  18. Za każdym razem,gdy czytam ten epilog płaczę....

    OdpowiedzUsuń
  19. piękne tez jestem fanką the wanted juz się rozpłakałam zapraszam na swoj blog Oto link : fani-z-marsa-bruno-marsa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja trochę spóźniona, no ale..
    to było jedno z najlepszych opowiadań o TW jakie przeczytałam!
    kiedyś dawno czytałam Twojego bloga, a potem zgubiłam linka ;< ale jakimś cudem znalazłam jak szukałam cytatów Nathana xd i teraz nadrobiłam zaległości
    popłakałam się ;C to było takie smutne i piękne zarazem, że brak mi słów ;(
    dziękuję Ci, że mogłam przeczytać coś takiego, naprawdę gratuluję pomysłu i wszystkiego..

    jak Ci się nudzi możesz wpaść
    http://the-battleground.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. już drugi dzień płaczę od samego rana. Nie mogę się powstrzymać te ostatnie słowa... Cały czas beczę jak jakiś bachor. Chociarz cały czas próbuję sobie wbić do głowy że to nieprawda. Z marnymi skutkami. Bo żeby nie wiem co to i tak cierpienie Natha to też moje cierpienie...

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem, czy jeszcze czasem tu zaglądasz, ale nie potrafię zostawić tego opowiadania bez komentarza. I nie mam pojęcia jak to robisz, jednak musisz wiedzieć, że piszesz świetnie.
    Zaczęłam czytać tę historię dwie godziny temu, jako coś lekkiego i krótkiego, a przede wszystkim skończonego (nie lubię czekać na kolejne rozdziały). Nie przypuszczałam, że tak się zaczytam i teraz, kiedy siedzę na swoim wygodnym łóżku i płaczę jak głupia (co nie zdarza się często), żałuję, że wcześniej nie trafiłam na Twojego bloga. W każdym razie chciałam jeszcze powiedzieć DZIĘKUJĘ za taką wspaniałą historię.

    OdpowiedzUsuń