niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 30



                Nastąpił jeden z pierwszych dni grudnia. Śnieg zdążył już pięknie ozdobić Londyn. Było czuć i widać atmosferę zbliżających się wielkimi krokami świąt. Muszę przyznać, że lubiłam zimę. Nie tylko ze względu na Boże Narodzenie czy Sylwestra. Po prostu uwielbiałam widok oszronionych, ośnieżonych drzew i przyozdobione światełkami ulice miast. Wracałam powolnym spacerkiem z pracy, podziwiając piękny krajobraz wokół mnie. Nie czułam uciekającego szybko czasu, wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, że się zatrzymał.
     W końcu zaczęłam kierować się w stronę naszego apartamentowca. Przeszłam już przez bramę. Raptem usłyszałam za sobą pisk opon. Odwróciłam się, a w moje oczy wpadło bardzo jasne światło reflektorów. Szyba od strony kierowcy czarnego BMW otworzyła się, a po chwili wychyliła się z niej ręką z pistoletem, skierowanym we mnie. Zaraz za nią pojawiła się czyjaś głowa. JEGO głowa.
-Nikt nie dowie się, co robiłem wam w dzieciństwie, jasne?-warknął.-Wiem, co zamierzasz zrobić. Ale Ci się to nie uda. A wiesz dlaczego? Bo będzie już za późno.-zaśmiał się, a ja czym prędzej chciałam uciec z tego miejsca.
Zaczęłam biec. Ale nie długo. Z prawej strony pleców poczułam przeszywający ból, który poprzedził huk. Samochód odjechał z piskiem. Upadłam na lewy bok. Z moich oczu zaczęły się sączyć łzy. Nie było to spowodowane tylko niewyobrażalnym bólem i lejącą się krwią. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego mój ojciec taki był. Dlaczego się nad nami znęcał. A teraz, dlaczego mnie chciał zabić… I zapewne mu się to uda. Sama świadomość tego, że za chwilę mogę odejść z tego świata była dla mnie bardziej bolesna, niż głęboka rana, która jak teraz zauważyłam, jest na przewylot. Przecież całe życie jest przede mną. Nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć.
      Jak na złość, wokół mnie nie było nikogo. Nikogo, kto mógłby mi pomóc. Leżałam tam, próbując zatamować krwawienie, z marnym skutkiem. Moja torba leżała daleko ode mnie, nie zdołałabym się tam dostać, po ten pieprzony telefon, który mógłby uratować mi życie. Zamknęłam oczy. Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Nathan. Doskonale wie, że już dawno powinnam być w domu. Drzwi od naszego apartamentowca otworzyły się, a w nich zobaczyłam sylwetkę mojego chłopaka. Zobaczył mnie. Zamarł. A chwilę później zaczął gnać ile sił w nogach w moją stronę. Już biegnąc widziałam, że dzwoni po karetkę.
-Kochanie… Zaraz przyjedzie pomoc, musisz być silna!-złapał mnie za rękę, a jego głos się załamał.
-Ja… Nie sądziłam, że on będzie do tego zdolny…-wyszeptałam i mocniej ścisnęłam dłoń chłopaka.
-Kto?-najdelikatniej jak mógł, podniósł mnie do pozycji półleżącej i leciutko objął.
-Mój ojciec.
-To moja wina… To wszystko moja wina… Gdybym nie zaproponował Ci tych oskarżeń do sądu… Nie stałaby Ci się ta krzywda…-z jego oczu polały się łzy.
-Przestań…
-Ale to prawda.-jęknął.
-Nathan… Zanim odejdę, obiecaj mi coś…-chłopak wpatrzył się we mnie.-Obiecaj mi, że pomimo tego, iż nie będzie mnie już na tym świecie, Ty nigdy nie spróbujesz popełnić samobójstwa, tylko dlatego, że mnie już nie będzie… A także obiecaj mi, że na zawsze pozostanę w twoim sercu…-szepnęłam dotykając chłodnego policzka bruneta.
-Obiecuję… Ale Ty nie umrzesz! Nie możesz!-z oczu Nathana nieustannie lały się łzy.-To ten skurwiel powinien tu leżeć, a nie Ty…-zacisnął zęby, przymknął oczy i uniósł głowę ku górze.
Czułam, że na mnie już czas. Siły mnie opuszczały.
-Skarbie… Pocałuj mnie. Ten jedyny, ostatni raz.-poprosiłam.
Chłopak nachylił się nade mną i musnął moje usta. Pozwoliliśmy naszym językom złączyć się po raz ostatni.
-Wiedz, że będę Cię kochać na zawsze. Czy też żywa, bądź nie.-wyszeptałam wpatrując się w jego nieziemskie tęczówki.
Przecież zaraz odejdę. Muszę zapamiętać ich niezwykły wygląd.
-Już nigdy, nikt nie będzie dla mnie tak ważny, jak Ty. Ja również Cię kocham. Na zawsze. A nawet dłużej.-głos całkowicie mu się załamał, a łzy skapnęły na moją coraz chłodniejszą twarz.
W oddali dostrzegłam światła karetki i jej syrenę.
-Wytrzymaj te kilka sekund…-chłopak chwycił mnie mocniej za rękę.-Proszę…
Ale było za późno. Oczy same mi się zamykały. Puls powoli ustawał.
-Nathan… Tak bardzo Cię kocham…-wyszeptałam resztkami sił.
Ból zaczął ustawać. Poczułam się dziwnie lekko.
-Britney? Britney…? Kochanie…?! Nie rób mi tego, proszę! Nie możesz mnie teraz zostawić! Tak bardzo Cię proszę…-słyszałam jeszcze, jakby zza ściany.-Proszę, otwórz oczy! Zrób to dla mnie… Britney… Skarbie…
Karetka się zatrzymała. Podbiegli do mnie jacyś lekarze.
Ale było już za późno.
Reanimacja nic nie pomogła. Po prostu się wykrwawiłam.
Po okolicy rozniósł się zrozpaczony krzyk Nathana, który nadal klęczał przy moim, zimnym już ciele.
Odeszłam. Odeszłam na zawsze. 

KONIEC...

 ***************************************
udało mi się napisać ostatni rozdział jeszcze przed świętami... wiem, że koniec zapewne nie bardzo wam się podoba. nie wiem jak Wy, ale ja pisząc go, popłakałam się. 
a teraz chciałam was przeprosić. za to, że tak szybko skończyłam tą historię. pewnie was zawiodłam. 
a również podziękować, za to, że od dnia 1 czerwca byliśmy ze mną i mnie wspieraliście. dziękuję za tak dużo wejść i obserwatorów. jest to dla mnie bardzo ważne, chociaż uważam, że na to nie zasługuję. są o wiele lepsze opowiadania. ale o szczegółowych podziękowaniach w finałowym poście tego bloga ;)
wyczekujcie epilogu, w trakcie przerwy świątecznej. 
mimo to, mam nadzieję, że polubiliście moje opowiadanie... :) i mam taką małą prośbę: proszę, aby każdy, kto czytał to opowiadanie, pozostawił pod tym rozdziałem komentarz. chciałabym poznać wasze opinie na temat całej historii ;)
do napisania xx kocham Was! ♥
love. xx

25 komentarzy:

  1. Żono, chce mi się płakać. Nie, za późno. Już się popłakałam. Ten straszny koniec...
    Mam w sobie coś takiego, że kiedy czytam jakieś opowiadanie, i ono mi się podoba (tak jak Twoje, i to nawet bardzo), to przeżywam je całą sobą. Szkoda, że tak szybko je zakończyłaś :(
    Ogólnie całe opowiadanie jest zajebiste. I to mówię ja, ta perfekcjonistka, która zawsze chce być najlepsza, więc według mnie powinnaś skakać z radości aż pod sufit, bo tak świetnego opowiadania można tylko pozazdrościć, kochana <3
    Nie ma lepszych opowiadań. Jest tylko lepszy i gorszy styl pisania. Ty w stu procentach masz ten "najlepszy" ;)
    Jeszcze nigdy w życiu tak nie rozpisałam się pod żadnym rozdziałem, więc zauważ w końcu, że Twoje opowiadanie jest fantastyczne ;*

    always & forever
    Twoja żona, Dżoana xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa nie.
    rycze.
    o matko, rycze.
    czemu Ty zawsze musisz robić takie smutne zakonczenia?
    w dodatku takie przy których robią mi sie szklane oczy?
    przecież to takie smutne, o matko.
    nie
    nie no ja nie mogę.
    i mi mówią, ze przy moich płaczą.
    TWOJEGO KURWA NIE CZYTALI, TO CO ONI MÓWIĄ.
    KLAMCY. ._.
    i dlaczego juz koniec nie!
    ja chce jeszcze coś!
    wymysl coś
    cokolwiek
    i tak będzie zajebiste więc mi bez różnicy.
    także z bólem serca zostawiam ten komentarz.
    a czekam na kolejne opowiadanie.
    jeżeli będzie to ja oczywiście pierwsza do czytania.
    ZAWSZE!
    cudownie piszesz i tyle!

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się czytając ten rozdział :( To takie smutne...
    Nie masz za co przepraszać, i ani trochę mnie nie zawiodłaś. Twoje opowiadanie było genialne, doskonale o tym wiesz, bo nie raz Ci to powtarzałam :) Cieszę się, że mogłam śledzić losy bohaterów <333
    Btw, brakuje mi słów, które mogłyby oddać perfekcję tego opowiadania :)
    Na koniec, chciałam Ci za wszystko podziękować i życzyć dalszych sukcesów w pisaniu nowej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Popłakałam się... To okropne co Nath musiał czuć...
    Całe twoje opowiadanie czytałam od lipca do teraz, szkoda tylko, że musiało się skończyć tak tragicznie...
    Było cudowne i mam nadzieję, że twoje kolejne opowiadania będą tak samo urzekające:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia , była zajebista . Tylko szkoda że tak się skończyło . Mam nadzieje , że będziesz dalej pisać . Sama się popłakałam , i jeszcze słuchałam jakieś smuty ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakończeniem zaskoczyłaś nas wszystkie...
    Blog fantastyczny, historia, która dotknęła każdą z nas.
    Fantastycznie to opisałaś, masz wielki talent, ale szkoda że to już koniec.
    Mam nadzieję, że zaczniesz pisać następny... :*
    Buziaczki <3 Marlena :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialne ;*
    wzruszyłam się.
    Czekam na kolejnego bloga ;)
    <3

    OdpowiedzUsuń
  9. ooo, za szybko... mam nadzieje ze kontynuujuesz pisanie :)
    milo sie czytalo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak to, już?! nie no, za wcześnie!
    do końca miałam nadzieję, że ją uratują...
    uhhh
    zakładaj następnego bloga !

    OdpowiedzUsuń
  11. zabije cie! jak mogłaś mi to zrobić? i jeszcze jak na złośc leci mi smutna pioseka na kompie! to wsystko twoja wina!! nie wybaczę ci tego nigdy! żegnam! ale czytać inne blogi twojego autorstwa i tak będę

    OdpowiedzUsuń
  12. boze , jal moglas mi to zrobic ..
    nie lubie takich smutnych zakonczen ,
    znowu sie poplakalam i widzisz placze przez Ciebie !
    nie nawidze smutnych zakonczen .
    chusteczek mi zabraklo !
    zajebisty blog , ale szkoda, ze tak szybko skonczylas .
    i tak Cie kocham :*
    Natalia . ;)

    OdpowiedzUsuń

  13. co ty zrobiłaś ?!
    jak mogłaś ?!
    nie wybacze ci tego !!!
    nie po prostu ...
    nie no nie gadam z tobą xd
    rozdział ... genialny ...
    ale i tak cie nie lubię xd
    czekam na epilog ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. cudowny rozdział *.*
    zapraszam do mnie ;)
    http://thewaythatyoublameme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kuźwa znowu ryczę ;(
    Czemu Ty m i to robisz ? To nie może być prawda ;( :( :(
    Nieeee ja Ci tego normalnie nie wybaczę !!!!!!!!!!!!!

    Mychaaa ;***

    OdpowiedzUsuń
  16. siedzę i ryczę
    dlaczego zabiłaś Britney ?
    to nie tak miało się skończyć
    biedny Nathan

    OdpowiedzUsuń
  17. Coś Ty zrobiła?
    Wyślę Ci rachunek za chusteczki.
    Nawet nie ostrzegałaś, że będzie koniec pisania...
    A miałam taki fajny dzień, a teraz się załamie...
    A co do całej historii...
    Bardzo mi się podobała :)
    Najpierw ucieczka Britney i uratowanie przez Nathana. Później śmierć jej brata i rozmowa Toma z Nathem jak ten pierwszy mu mówił, że widać "jak nie wiem co" to, że mu się Britney podoba ;] Potem cały ich związek, rozstania i powroty ;)
    Jedno z moich ulubionych opowiadań! :D ;**
    Chociaż za szybko się skończyło...

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejuuu.. ryczę..
    Dlaczegoo...
    Ja nie chcę końca tego opowiadania.. :<
    Pocieszam się tylko tym że będzie jeszcze epilog..

    OdpowiedzUsuń
  19. To opowiadanie było fantastyczne!
    Świetnie piszesz, powinnaś o tym wiedzieć.
    Cała ta historia była tak wzruszająca i tak niesamowita, że teraz kiedy czytałam ten rozdział i to wszystko się skończyło, to mimowolnie popłynęły mi łzy...
    Mam nadzieję że nie przestaniesz pisać, bo byłaby to wielka strata, dla nas, twoich oddanych czytelniczek.
    Pozdrawiam i mocno ściskam, Sylwia :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialny!
    Nie kończ go prosze ;(
    Opowiadanie jest za fajne żeby je kończyć :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział jest GENIALNY :3 Zresztą jak cały blog. ;)
    Wejdziesz na mój blog z opowiadaniami o Nathanie z The Wanted? :) Dopiero zaczynam,więc są dopiero bohaterowie ^.^
    http://storynathansykes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pomyliłam się wrr i piszę jeszcze raz!!
    KONIEC WHY!!
    WHY JĄ ZABIŁAŚ???
    wreszcie przeczytałam i żal, że koniec :(
    Cała historia raz zabawnA, a raz nie.
    Wogóle super się czytało. Jedno z moich ulubionych opowiadań :)
    Tylko tak tragicznie się skończyło chlip :(
    Liczyłam na dłuższy epilog może, ale krótszy, a konkretny zrobiłaś za to.
    Na szczęście jest nowe opow. i teraz tylko czekać na rozwinięcie :)
    Pozdrawiam C_Tears :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Poplakalam sie , to nie fair . Kazde opowiadanie powinno konczyc sie : THE END.
    Bardzo mi zal , ze to juz koniec. :'(

    OdpowiedzUsuń