środa, 24 października 2012

Niespodzianka :D

Wasz chorowitek może już wstać z łóżka! :D Do Siemiatycz jadę, nawet jako towarzyszka, jeśli mnie tata na boisko nie wpuści xdd Ale do rzeczy :D Pewno myślicie, jaka to niespodzianka, hę? A no, nowe opo! :D Zrobiłam to dla was ♥ Są bohaterowie, prolog pojawi się nie wiem kiedy ;c Postaram się jak najszybciej ;) Zdradzę, że w nowym opowiadaniu powinno być dużo akcji i emocji, zarówno tych strasznych, smutnych, jak i wesołych :) Ale więcej tych dwóch pierwszych xddd Mam nadzieję, że wam się spodoba i przyjemnością dla was będzie czytanie mojego nowego dzieła :) Dzieła lol, jak to brzmi xd Sorry, od tego leżenia w łóżku mi odwala xd Cały dzień TV *.* A więc, bloga znajdziecie tu :)
Do napisania :) xx
love.

poniedziałek, 22 października 2012

Info.

Pisze wasz chorowitek -,- Taa, rozłożyło mnie po piątku -,- Mam do czwartku czas by wyzdrowieć, bo w piątek Siemiatycze, czujecie to?! -,- Uda mi się! xd Wierzę w siebie xd Rodzice mi też to mówią xdd Tak więc, rozdział pojawi się dopiero po 31 października ;c Bo wcześniej nie dam rady, nie mam bladego pojęcia, jak nadrobię zaległości z tego tygodnia... Mamy w każdy dzień sprawdzian :/ Więc po 31 szykujcie się na nowy rozdzaił, z opisem z Siemiatycz i z meczu w Płocku ;) Zapewne pojawią się też zdjęcia ;D Brat mi swój aparat nowy ma pożyczyć :3 A jeśli mowa o Siemiatyczach... OLABOGA! Turniej kilka razy trudniejszy i mocniejszy od Łukowa -,- Udział biorą: Siemiatycze rzecz jasna, Łuków (witamy ponownie -,-), Kolno (też silny zespół -,-), Varsovia (ooo znów się poszarpiemy, jak my się z nimi kochamy -,-), kadra mazowsza I i II, czyli po polsku nasz ukochany Royal Wilanów i Karczew -,- W piątek gramy o 17:40 z Łukowem i to jedyny mecz w piątek ;) W sobotę gramy o 09:50 z Siemiatyczami, o 13:10 z Kolnem i o 16:50 z kadrą mazowsza II. W niedzielę o 08:30 (WHY?! :C) z kadrą mazowsza I i o 11:50 z Varsovią. Także tego.. życzcie nam powodzenia i mocno trzymajcie kciuki! :D Mam nadzieję, że po chorobie będę grać na poziomie i wrócę chociaż z 1 bramką ;) A co jest najlepsze? Że na tym turnieju czeka nas zmiana czasu xd Godzina dłużej spania ^^ Postaram się jeszcze dziś nadrobić zaległości w komentowaniu waszych nowych rozdziałów, ale nie obiecuję ;c
Do następnego ;)
love. ;**

piątek, 19 października 2012

Rozdział 27



                Od samego rana źle się czułam. Obudziłam się już po 06:00 i bez efektów próbowałam ponownie usnąć. Z łóżka zwlokłam się po 09:00, uprzednio prawie zaliczając glebę, przez zawroty głowy. Wygrzebałam szybko z szafki pierwsze lepsze leki przeciwbólowe, żeby chociaż na chwilę poczuć się lepiej. Potem wróciłam do łóżka. Ale i tak nie mogłam usnąć. Jakiś czas później przyszedł do mnie Nathan.
-Widzę, że ktoś nam tu zachorował…-posłał mi delikatny uśmiech.
Mruknęłam coś pod nosem i zamknęłam oczy.
-Co Ci do łba strzeliło, żeby przy mniej niż 15 stopniach być na dworze w samej sukience!-westchnął.
-Masz z tym jakieś problem?-wymamrotałam otwierając jedno oko.
-Nie, skądże. Zrobię Ci ciepłą herbatę.-pocałował mnie w czoło i zniknął za drzwiami.
Resztę dnia spędziliśmy razem, oglądając filmy na laptopie. Brakowało mi tego, że w każdej chwili mogę się do niego przytulić…
                Kilka długich, ciągnących się dla mnie wieczność dni, byłam zmuszona leżeć w łóżku, pod groźbą śmierci ze strony chłopaka. Jednak często dotrzymywał mi towarzystwa i poprawiał humor, spędzał ze mną tyle czasu, ile mógł, za co byłam mu bardzo wdzięczna. W końcu i tak miał dużo innych, można by rzec, ważniejszych zajęć.
                Jakiś tydzień później, wzięłyśmy udział w trzydniowym, międzynarodowym turnieju, zorganizowanym w Londynie. Wygrałyśmy w naszej kategorii. Poznałyśmy drużyny z Danii, Niemiec, czy nawet Hiszpanii. Wszystko to było ciekawym doświadczeniem, już mamy w planach zacząć tworzyć nowe akcje, które nazwiemy na cześć danych krajów.
                W pracy wszyscy dostaliśmy wolne. Rodzice Katie postanowili nam zrobić długi, czterodniowy weekend. Sami potrzebowali odpoczynku, ostatnio ciężko pracowali, co odbiło się na ich zdrowiu. Często przychodzili niewyspani i zmęczeni do granic możliwości. W końcu stwierdzili, że pomysł ich córki, która od dawna prosiła, aby zrobili sobie wolne, wcale nie jest taki zły. W „prezencie” również nam dali wolne. A w czasie tego wolnego, zaprosili nas do siebie rodzice Nathana. Oczywiście się zgodziliśmy. Przyjechaliśmy w czwartek, w porze kolacji. Polubiliśmy się, jego rodzina miło mnie przyjęła. Była to dla mnie nowość. Szczerze zazdrościłam Nathanowi, że ma takich wspaniałych rodziców… Ja nigdy tak nie miałam. Mogłam sobie o takich co najwyżej pomarzyć, o wymarzonym dzieciństwie też. Zbyt szybko musiałam dorosnąć… W trakcie naszej rozmowy, również pojawiło się pytanie, właśnie o nich.
-Ja… Można powiedzieć, że ich nie mam…-odpowiedziałam na pytanie zadane przez mamę chłopaka.
Delikatnie przygryzłam wargę. Doskonale wiedziałam, że nie tak powinna wyglądać odpowiedź. Ale co ja miałam powiedzieć…?
-O… Zapewne było dla Ciebie bardzo trudno, pogodzić się z ich stratą…-pani Sykes posmutniała.
Niepewnie spojrzałam na Natha. Dla otuchy złapał mnie za rękę. Jego wzrok prosił mnie, bym powiedziała prawdę.
-Tyle, że to nieprawda. Chociaż wiele bym dała, żeby zniknęli raz na zawsze z tego świata. I z mojego życia. I  z pamięci.
Jego rodzice i siostra posłali mi pytające spojrzenia.
-Co to za rodzice, którzy zniszczyli mi całe życie? Którzy wmawiali mi, że do niczego się nie nadaję… Którzy skrzywdzili mnie nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. W końcu uciekłam. Poznałam Nathana. I zaczęłam nowe, lepsze życie.-spojrzałam z uśmiechem na chłopaka.
Tak wiele mu zawdzięczam. Brunet musnął delikatnie moje usta.
-Niestety, Mark nie miał tyle szczęścia, co ja.-westchnęłam.-Mark to mój brat. Znaczy, był moim bratem...-wyjaśniłam, a w oku zakręciła mi się łza.
-Tak nam przykro…-powiedział tylko osłupiały ojciec chłopaka.
Na szczęście temat rozmowy szybko zmienił się na wesoły. Zaczęliśmy się dużo śmiać i rozmawiać na luzie.
                Po miło spędzonym czasie, udaliśmy się z Nathanem do jego pokoju.
-Jak ja dawno tu nie byłem…-uśmiechnął się, przechodząc przez próg.
-Ty przynajmniej masz do czego wracać…-westchnęłam.
-Oj przestań!-chłopak przerzucił mnie sobie przez ramię i rzucił się na łóżko razem ze mną.
Zaczął mnie niemiłosiernie łaskotać, a ja darłam się w niebogłosy.
-Idioto, przestań!-pisnęłam.
-Nie!-chłopak bardzo dobrze się bawił.
-Proszę!
-A nagroda?-na chwilę przestał.
-Choć tu Ty głupku.-zaśmiałam się i przyciągnęłam za koszulkę do siebie.
Pocałowaliśmy się namiętnie, tak, jak kiedyś.
-Ale twój głupek.-uśmiechnął się i ponowił czynność.
-Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało.-położyłam głowę na klacie chłopaka, kiedy wygodnie leżeliśmy już na łóżku.
-Kocham Cię.-Nath pogłaskał mnie po włosach i zmysłowo pocałował.
-Ja Ciebie też.-mocniej przytuliłam się do bruneta.
-Ciekawe, jak wglądałoby moje życie, bez Ciebie…-myślał głośno.
-Mnie już teraz na pewno nie byłoby na świecie. Ale jestem. Cieszysz się z tego prawda?-zaśmiałam się.
W odpowiedzi dostałam namiętny pocałunek… 

*******************************
wybaczcie, że we wtorek nie było, ale to z tego powodu, że gdyż ponieważ iż teledysk do I Found You xd 
jak wrażenia? dla mnie jest zajebisty, po prostu ♥ muszę przyznać, że dla mnie to najlepszy teledysk naszych chłopaków! :D a no i pewnie was ciekawi, jak tam na, poszło, coo? xd  no... przegrałyśmy :c  AHAHAHAHAHA! NO JASNE, ŻE NIE! XD wygrałyśmy, mamy złoto, TAAAK! :D z 7 zespołów przyjechały tylko 4 łącznie z nami, przez co smutamy :c bo nam się grać chciało xd wszystko wygrałyśmy wysoko, najlepszy wynik to 13:1 (rzesz cholera jasna weszła ta 1 no! -,-) grałyśmy 2 x 10 minut xd ja strzeliłam 5 bramek :D w tym strzeliłam pierwszą bramkę dla naszej drużyny w całych zawodach xd zrobiłam też duuużoooo karnych :) no i dzięki temu 1 miejscu jedziemy na jakieś Mazowieckie czy coś xd poza rozbitym biodrem i podrapaną ręką jestem cała i zdrowa! xd najlepsze było to, jak w walce o piłkę wyleciałam z takim pasztetem poza halę :D bo tam były drzwi otwarte, ten pasztet na mnie wpadł i wyleciałyśmy z hali xddd to było dobre xd w ogóle, te dziewczyny to dziwne były :/ wyzywały nas itd. -,- tylko jedne były miłe xd tzn. dziwne O.o no bo cały czas się śmiały a jedna zaczęła na głos Alleluja śpiewać O.o także, były jaja xd chłopaki tym razem byli grzeczni i nie słyszałyśmy, żeby w naszą stronę leciały nieprzyjemne komentarze, jak to często bywa ;p a ja mam teraz załamkę, bo właśnie dodali skład na Płock i co widzę?! ŻE BARTKA TOMCZAKA NIE MA! NO CO TO MA DO CHOLERY BYĆ NO?! odpowiadam na pytania Milki xd niestety nie znam żadnej strony do ściągania teledysków ;c nie uczę się niemieckiego, u nas zamiast niemca jest ruski więc nie pomogę xdd a teraz, niespodzianka! :D macie naszą drużynę, z brzydką mną :D a więc, idą od lewej góry: Patrycja, Paulina, Aśka, Pączek (to pseudo, żeby nie było xd) ja :D, Ańdzia, Dorota i trener :D od lewego dołu: Kaśka, Iza i Ola :D no i na deserek medal ^^ 




do następnego! ;D może już po Siemiatyczach nawet :c
kocham ;**

niedziela, 14 października 2012

Rozdział 26



                Siedziałam skulona na ławce w parku, już którąś godzinę. Było mi cholernie zimno, miałam na sobie tylko sukienkę. Przez ten cały czas płakałam. Wodoodporny makijaż zrobiony przez Katie nadal się trzymał. Po prostu, już nie wiedziałam, co mam robić.
-Nie przyszłaś…-usłyszałam za swoimi plecami przepełniony bólem szept.
Powoli się odwróciłam. Nathan, w garniturze, z ogromnym bukietem czerwonych róż. Nic nie powiedziałam. Nie wiedziałam, co. Było mi teraz tak głupio…
-Ale ja i tak zrobiłem to, co zaplanowałem.-usiadł koło mnie.-Na wizji, przed całym światem, powiedziałem wszystko. Że jestem idiotą. Że złamałem serce najważniejszej i najbliższej mi osobie, którą jesteś Ty. Prosiłem o wybaczenie… Ludzie po programie zaczęli mi mówić, że zrobiłem z siebie kompletnego debila. Ale nie obchodzi mnie to. Bo tu chodzi o nas, o Ciebie… A ja nie chcę Cię stracić, bo Cię kocham… Więc…-wziął głęboki oddech.-Czy mógłbym prosić o tą jedną, jedyną szansę?
Cały czas patrzyłam się w ziemię.
-Nathan…-zaczęłam, nie patrząc się na niego.-Skąd mam wiedzieć, że jeśli zraniłeś mnie jeden raz, to nie zawahasz się zrobić tego po raz kolejny…?-spojrzałam mu w oczy.
-Po prostu mi zaufaj…-wyszeptał po chwili ciszy.
-Ja… Ja nie wiem…-wstałam i zaczęłam iść przed siebie, z trudem powstrzymując łzy.
-Zaczekaj!
Chłopak zostawił na ławce kwiaty i podbiegł do mnie. Delikatnie chwycił za nadgarstek i obrócił przodem do siebie.
-Proszę… Wiem, że źle zrobiłem, bardzo źle. Nie dziwię się, że mogę być dla Ciebie teraz… Chodzi mi o to, że już możesz nic do mnie nie czuć…-brunet spuścił wzrok.
Widziałam, jak to wszystko go bardzo boli. Mnie też…
-Nie, Nathan, to nie tak…-wyszeptałam.
Spojrzał na mnie pytająco.
-Ja… Po prostu… Boję się tego, że mogę być znów zraniona… Ale nadal Cię kocham… I to jest najgorsze…-z oczy wypłynęły mi łzy.
Chłopak w błyskawicznym tempie je wytarł.
-Proszę… Daj nam jeszcze jedną szansą… Drugą, i zarazem ostatnią…
Złapał mnie za ręce. Spojrzałam na nasze splecione dłonie. Przypomniały mi się dawniejsze czasy. Na ich wspomnienie, mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Zacznijmy od nowa… Od początku…-patrząc się w oczy bruneta, posłałam mu delikatny uśmiech.
-Dziękuję!
Nathan porwał mnie w objęcia i zaczął kręcić wokół siebie.
-Tak bardzo dziękuję!-darł się, a ludzie dziwnie się na nas patrzyli.
-Idioto, postaw mnie!-zaczęłam się śmiać.
-A co, jeśli nie?-zrobił to, co prosiłam.
Dłońmi oparł się o moje biodra. Pomimo wysokich obcasów, nadal był wyższy ode mnie.
-Już to zrobiłeś, skarbie.
Po moim ciele przeszedł dreszcz. Mój organizm przypomniał, że zaraz zamarznę.
-Zimno Ci.-nie zapytał, a stwierdził.
Ściągnął z siebie marynarkę, i założył na mnie.
-Dziękuję.-pocałowałam go w  policzek.
-A to…-podbiegł do ławki, po kwiaty.-Dla Ciebie.
-Są śliczne…-wpatrywałam się w przepiękny, ogromny bukiet.
-Wracajmy już.-szepnął mi do ucha.-Zaraz północ.
Zaczęliśmy iść w stronę mieszkania, obejmując się.  Kiedy minęliśmy już studio X Factora, usłyszeliśmy krzyki.
-SĄĄĄ RAAAZEEEEEM!-Jay podbiegł do nas i zaczął wyściskiwać.
-No w końcu!-dodał Max i ruszył w stronę kumpla, a za nim reszta.
-Mówiłam, że wszystko się ułoży!-rozradowana Katie rzuciła się w moje objęcia.
-Od dziś Ci wierzę.-obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Zaczynam być zazdrosny.-chrząknął Jay.
-Nie tylko Ty.-zakaszlał Nathan.
-Czy ja o czymś nie wiem…?-zapytałam widząc, że Jay zaczął obejmować moją przyjaciółkę w pasie.
-Tak. Jesteśmy razem.-oznajmił rozradowany loczek i złożył na ustach brunetki namiętny pocałunek.
-Wiedziałam, wiedziałam! To było do przewidzenia, od momentu, kiedy Cię w sukience zobaczył! Zboczuch Cię wzrokiem rozbierał!-zaczęłam się śmiać, idąc w stronę Nathana.
Wtuliłam się w jego bok, a on pocałował mnie w czoło.
-Nieprawda!-oburzył się chłopak.
                Pośmialiśmy się tam jeszcze trochę, a potem rozeszliśmy w swoje strony. W końcu, znowu poczułam się szczęśliwa. 

***************************************
NIEDZIELNA NIESPODZIANKA! :D cieszycie się? xd ja tam nie skomentuję tego wyżej xddd RAZEM ZNÓW SĄ, PASUJE?! xd ale sama w domu jestem, nie wiem gdzie resztę wywiało O.o kij z tym, że jutro mam sprawdzian z histy, od czego Weronika będzie mieć ściągi xd wiecie co, teraz wam się pochwalę... JADĘ NA MECZ POLSKA HOLANDIA W PIŁKĘ RĘCZNĄ MĘŻCZYZN DO PŁOCKA!!!! :D ♥ aaawwww ♥ 31.10.2012 *.* NADCHODZĘ! ^^  siedzę w drugim rzędzie, w sektorze B1 :D dzięki temu, że wypatrzyłam nam bilety, jedziemy całą drużyną ^^ dziś niestety przegrałyśmy ;c nie pamiętam ile, na serio xd ale chyba tylko 3 bramkami... z Varosvią II, Mistrzem Polski 2011 xd -,- DZIĘKUJĘ SZANOWNEMU PANU SĘDZIEMU, KTÓRY MI BRAMKI NIE ZALICZYŁ, CHOCIAŻ POWINIEN! patrzyłam pod nogi idioto, żadnej kreski nie było -,- kurna, taki gol poszedł no! -,- jeszcze z takiego kąta -,- wkurzył mnie -,- ale już ochłonęłam :3 ostatnio przestało mi iść na treningach, i bardzo obawiałam się tego meczu... no fakt, też robiłam błędy, jak każdy xd ale dobrze było, dziś bardziej skupiłam się na obronie, ale tego gola nieuznanego też rzuciłam -,-' w piątek wiejskie.. ominie mnie kartkówka z biologii buahahahahaha! :D zaciesz ^^ mam nadzieję, że z kilkoma bramkami wrócę xd trzymajcie kciuki, obyśmy złoto przywiozły! ♥ i jeszcze... BOŻE KOCHANY! PATRZĘ DZIŚ, A TU 20 KOMENTARZY!!! zatkało mnie, na serio. jesteście najlepsi, najwspanialsi! często w trudnych chwilach lubię sobie poczytać wasze komenatrze, które mnie tak na duchu podnoszą ♥ dziękuję jeszcze za 73 (!) obserwatorów oraz tyle wyświetleń! ♥ do następnego, czyli wtorku, może :D a jak nie wtorku, to piątku, może :D jeśli w piątek nie wrócę połamana, i łeb mi nie będzie napieprzał, to coś nabazgrzę :)
kocham ♥ ♥ ♥ 
love.

piątek, 5 października 2012

Rozdział 25



                Nad ranem wysłałam Katie sms-a, że nie dam rady przyjść do pracy, bo źle się czuję. Tak. Okłamałam najlepszą przyjaciółkę. Jestem po prostu żałosna. W nocy nie zmrużyłam nawet oka, a cały dzień przeleżałam w łóżku. No dobra, po 12:00 wstałam. I siedziałam z chłopakami w salonie, oglądając tv. Nikt z nas nic nie mówił. Co jakiś czas padało tylko pytanie, czy chcemy coś do jedzenia, picia, itd.
    Późnym popołudniem wybrałam się z Jayem do mieszkania Natha, po moje rzeczy. Całe szczęście, że wtedy go nie było. Loczek miał dobre przeczucie, że w tym czasie go nie zastaniemy.
                                                 
                                       ***następnego dnia***
    Postanowiłam, że kiedy Katie będzie wolna, spotkam się z nią. Nie mogłam już dłużej kryć przed nią prawdy. Czułam się z tym okropnie. Po 16:00 wyszłam do na umówione spotkanie do parku. Usiadłam na ławce  i czekałam.
-Britney, co się z tobą dzieje? Mów, co się stało, bo na pewno nie jesteś chora.
Spojrzałam na nią smutnym wzrokiem.
-Wiem, że Cię okłamałam, i bardzo Cię za to przepraszam. Ale… Nie potrafiłam Ci tego tak od razu powiedzieć, czy nawet napisać… Bo… Eh, gdybyś została tak potraktowana, to też byłoby Ci ciężko!-zakryłam twarz rękami.
-Ej, co jest? Mów natychmiast! Gdzie się podziała ta moja uśmiechnięta osóbka?-Katie mnie przytuliła,
-Odeszła wraz z Nathanem…-powiedziałam cicho.
-Co?-popatrzyła na mnie zszokowana.
-Nie jesteśmy już razem…-wyszeptałam.
-Ale dlaczego?! Przecież byliście parą idealną!-brunetka nie potrafiła zrozumieć wypowiedzianych przeze mnie słów.
Głośno westchnęłam i zaczęłam jej wyjaśniać, co się stało. W oku zakręciła mi się jeszcze łza, ale nie pozwoliłam jej wypłynąć.
-Boże… Zobaczysz, jeszcze wszystko się ułoży…-serdecznie mnie przytuliła.
Oby Katie, oby.
                Dni mijały, a ja powoli zaczęłam wracać do kontaktu z ludzi. Wznowiłam treningi i pracę. Przeprosiłam wszystkich za moją nieobecność. Z Nathanem nie miałam kontaktu. Byłam pewna, że dał sobie już spokój, co nie ukrywam, że mnie bolało. Bo i tak nadal coś do niego czułam, niestety.
                W sobotę za to, wydarzyło się coś, czego nie oczekiwałam. Właśnie robiłam dla siebie i Jaya śniadanie w kuchni, kiedy do mieszkania wpadła Katie z trzema, ogromnymi torbami.
-Już, zostaw to! I ubieraj się!-rzuciła we mnie torbą.
-Po cholerę mi to?-zapytałam, zaglądając do środka.
-Yyy… No bo ten, tego… Bo dziś moi rodzice mają przyjęcie i jesteś zaproszona! I… Musimy ładnie wyglądać, dlatego pozwoliłam sobie kupić dla Ciebie zestawy… Jeden założysz dziś, a drugi sobie zatrzymasz!-uśmiechnęła się.
-Przecież widzę, że kłamiesz.-parsknęłam.
-Nie kłamię! Tylko Ci się wydaje!-usprawiedliwiała się.
-Aha, jasne!
-Dobra, cicho! A teraz idź to zakładać!-wypchała mnie  z kuchni.
Najpierw założyłam to, a potem to.
-Zdecydowanie ten pierwszy.-pewnie stwierdziła Katie.
-Też tak sądzę.-poparłam.
-A teraz ja!-uradowana brunetka wpadła do pomieszczenia tuż po mnie.-I jak…?-zapytała, kiedy już wyszła, ubrana w to.
-Cześć Britneee…-z pokoju wyszedł Jay w samych spodniach dresowych, widać, że dopiero co wstał.-Wow…-szepnął na widok Katie, która spaliła buraka.
Patrzył się na nią tak, jakby nigdy dziewczyny w sukience nie widział. Ale trzeba przyznać, że Katt wyglądała niesamowicie. Nie to, co ja. Poza tym, co tu mnie i ją porównywać: jest 1 000 razy piękniejsza ode mnie.
                Około 18:00 wyszłyśmy, a raczej wyjechałyśmy taksówką na to całe przyjęcie. Ku mojemu zdziwieniu, Jay również w tym czasie gdzieś wyszedł. Po jakichś 40 minutach jazdy, dojechałyśmy. I to wcale nie była żadna restauracja, klub czy bar. To było studio X Factor.
-Katie, o co tu chodzi?-wiedziałam, że od początku kłamie.
-Miałaś rację, nie ma żadnego przyjęcia. Ściągnęłam Cię,  by Ci pomóc! Wam, pomóc…-wyszeptała.
-Nie potrzebuję pomocy! Mogę być szczęśliwa, bez niego!-krzyknęłam i zaczęłam uciekać jak najdalej od  tego miejsca.
-Briteny!-usłyszałam jeszcze.
-Zostaw ją, musi teraz pobyć sama…-odezwał się Jay.
Wszyscy tu byli, wszyscy wiedzieli. I chcieli pomóc. Całe The Wanted, zapewne z Nathanem na czele chciało, byśmy znów byli razem. Ale ja nie chciałam… Jaka ja jestem głupia! 

*********************************
wybaczcie, ale wyszedł jaki wyszedł, bo: w trakcie pisania wyłączyli mi prąd i się część usunęła -,- matka rano mi cały dzień zepsuła, Bogu dzięki, że już do pracy pojechała! i ogólnie, jakoś mi się źle pisało :c przepraszam ;c dziś nie poszłam do szkoły, bo Dzień Patrona i nie ma lekcji :3 next nie wiem kiedy ;c może za kilka dni lub tygodni, jak już mówiłam ;c dziękuję za 71 obserwatorów i ponad 15 000 wyświetleń!!! jesteście niesamowici! ♥ ♥ ♥ next będzie nieco weselszy xd  a teraz idę trochę posprzątać w domu, bo potem trening, już chce mi się biegać :) dziękuję za miłe komentarze ♥ jak podoba się nowy wygląd bloga? ;D
kocham ;**
love.