czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 19


                W końcu nadszedł dzień wylotu. Ze wszystkimi torbami, walizkami itd. mieliśmy się spotkać na lotnisku. Lot mieliśmy równo o 07:00. Ja i Nath byliśmy na miejscu pierwsi. I czekaliśmy, jak ci idioci, na resztę. Tak to jest, jak się, cholera, budzika ustawiać nie umie. Doczekaliśmy się ich 20 minut po czasie. Potem wszystko przebiegło dość sprawnie i mogliśmy już wejść do samolotu.
                Cały lot przespałam. No co? Wstałam przed 04:00, żeby się ogarnąć. Włosy by się same nie umyły i nie wysuszyły, makijaż nie zrobił itd.
                Potem, pojechaliśmy z lotniska dużym vanem pod nasz hotel. Tu zeszło się trochę dłużej. Bądźmy szczerzy- nie ma co się dziwić, w końcu Tom zamawiał apartamenty! Między innymi, źle podał swoje nazwisko. Albo ta babka je źle usłyszała. Ale na pewno cały budynek słyszał ich kłótnię. Kiedy po prawie godzinie, dostaliśmy kluczyki, pobiegliśmy na nasz korytarz, który był tylko dla nas. Nath wsadził (bez skojarzeń zboczeńce ;p) kluczyk do drzwi i już miał przekręcić, kiedy spojrzał na mnie.
-Ty otwórz.-uśmiechnął się.
-Nie, Ty.-zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek.
-Zaraz rzygnę tęczą.-wtrącił Jay, próbując otworzyć drzwi obok i jednocześnie psując nam atmosferę.
O kurna! Oni mają pokój koło nas! No, będzie ciekawie…
-Daj mi to idioto, bo Ty tego do rana nie otworzysz!-Max popchnął loczka do tyłu i zaczął siłować się z drzwiami.
-To razem.-Nathan jedną ręką objął mnie w talii, a drugą położył na klamce.
-Zgoda.-oboje przekręciliśmy kluczyk i weszliśmy do środka.
-Wow!-krzyknęliśmy jednocześnie.
Przed nami był ogromny, przepiękny salon! Obejrzeliśmy go, a potem skierowaliśmy się do pierwszych lepszych drzwi. Okazała się nimi olbrzymia sypialnia. Z niej, były wejścia do łazienki i garderoby. Wszystko były piękne, duże i luksusowe. Weszliśmy znów do salonu i usiedliśmy na kanapie, obejmując się cały czas.
-Wiesz, że to moje pierwsze wakacje?-spytałam podnosząc głowę z jego ramienia.
-Co? Nie gadaj…
-Nigdzie nie jeździliśmy… To znaczy, oni sobie jeździli, czasami. A my zostawaliśmy w domu sami, często bez żadnego jedzenia… Już wtedy Mark zaczął kraść, żebyśmy mieli chociaż kromkę chleba na dzień…-Nathan przytulił mnie mocniej do siebie.
-Te czasy już nigdy nie wrócą. Nie pozwolę na to.-pocałował mnie w czubek głowy.
Na mojej twarzy znów pojawił się uśmiech.
Chwilę potem do apartamentu, z piskiem i „płaczem” wpadł Jay.
-Puka się, wiesz?-parsknął Nath.
-Mamy wspólną sypialnię!-wydarł się loczek.-Ja tak nie chcę! Nie chcę spać z tym debilem! Nie chcę, słyszysz?!-podszedł do Natha i zaczął go szarpać za koszulkę.-NIE CHCĘ!
-OGARNIJ DUPĘ!-chłopak krzyknął mu w twarz, a tamten się odsunął.-To było do przewidzenia.-powiedział poprawiając koszulkę.-Zawsze masz jeszcze podłogę, bądź kanapę w salonie, ewentualnie wannę.-wyszczerzył się Nathan.
-W kształcie serduszka?-jęknął.
-Ooo, też taką macie?-zaśmiałam się.
-To nie jest śmieszne.-stwierdził loczek ze śmiertelną powagą.
-Ależ jest.-Nath znów mnie objął, bo przecież Jay mu na to nie pozwolił przez jakiś czas.
-Nikt mnie tu nie rozumie. Co za „przyjaciele”.-wymamrotał oburzony chłopak, po czym wyszedł trzaskając drzwiami.
-Kocham Cię, wiesz?-Nathan spojrzał mi głęboko w oczy.
-A co to ma do Jaya i jego problemu?-uśmiechnęłam się.
-Nic. Po prostu czas skończyć ten temat.-powiedział i wpił się w moje usta.

                                                       ***wieczorem***
                Kiedy już wszyscy się rozpakowaliśmy, ogarnęliśmy i zjedliśmy kolację, postanowiliśmy zagrać w karty. U nas. Bo Nathan przegrał w „kamień, papier, nożyce” z Tomem… Jeszcze przed tym, bliżej poznałam się z Nareeshą i Kelsey.
-To w co gramy?-zapytał Seev trzymając karty w ręku.
-W oszukańca!-wyrwał się Max.-Wszyscy wiedzą, jak w to się gra?-zapytał.
-Nie?-Jay jak zwykle  ma  problem.
-No więc:-łysol zaczął mu robić wykład, jak w to się gra. (wybaczcie, wiem jak w to się gra, ale nie potrafię tego wytłumaczyć xd)-I co, rozumiesz?-westchnął, kiedy skończył.
-Powiedzmy…-podrapał się po głowie.
-Dobra, to gramy.-Siva rozdał każdemu.
-Tooo… Kto ma dwójkę kier?-zapytał po chwili ciszy Nathan.
-Ja.-wzruszył ramionami Jay.
-To, hm, nie wiem… Może byś ją tak, kuźwa, położył?!-wydarł się na niego Tom.
-Aaa bo to się od  tego zaczyna!-chłopaka olśniło i rzucił kartę na środek łóżka.
Tak, tak, łóżko było na tle duże, że wszyscy na nim się zmieściliśmy.
-Idioto, co Ty robisz?!-Tom wrzasnął na Maxa, kiedy położyłam ostatnią kartę, a on ułamek sekundy po mnie położył na niej swoją.-Ona oszukiwała teraz! Jeszcze szybciej napieprzajcie z tymi kartami! Kuźwa! I dzięki Tobie, debilu, wygrała!
-No spokojnie, spokojnie!-łysy go uspokajał.
-Jak mam być spokojny, kiedy Wy w to normalnie grać nie umiecie!-nie dawał za wygraną.
-Dobra, skarbie, ogar.-Kelsey położyła mu dłoń na ramieniu.
-Dobrze kochanie…-chłopak spuścił głowę.

                  ***kilka kolejek później, kiedy wszyscy ogarnęli na serio, jak w to się gra***
                -O nie, kochany!-zwróciłam się do Natha.-To na pewno nie są dzwonki!-odwróciłam położoną przez niego kartę.-Zabieraj to.-zaśmiałam się.
-No i znowu…-westchnął.
-Skąd Ty wiesz, kiedy on oszukuje?-zapytał mnie Max.
-Po jego minie i sposobie kładzenia kart. Toż to widać, jak na dłoni!
-Nieprawda.-oburzył się.
-Nie, w ogóle.-pocałowałam go w policzek.
                No i graliśmy tak do prawie 03:00 nad ranem. Ale nie ma co narzekać, to był spędzony bardzo mile czas!

********************************************
tak wiem, ten rozdział jest fatalny! -,-' naprawdę zapomniałam, jak się pisze :c ale się poprawię, obiecuję!
wybaczcie ;c niedługo znów będzie smutno, uhuhuuhuh :3 weźcie mnie pocieszcie, bo jakiegoś dała mam... wróciłam, tam był spokój i wgl, robiłam to, co kocham... a tu? a tu darcie mordy itd.... a no i ten tego, mam turniej w sobotę :) jeśli ktoś będzie zainteresowany:  turniej będzie na hali Rakovii w Warszawie (ciekawostka: właśnie tam strzeliłam moją pierwszą bramkę :) i odkąd tam jeżdżę, nigdy nie wracam bez bramki)  jest to ulica Gorlicka 3, Szkoła Podstawowa nr. 280 :) gramy o 10:00 z Varsovią 99, 12:15 z MKS Ochotą i o 13:00 z Varsovią 98. podsumowując: to będą baaardzo ciężkie mecze xd oczywiście gram z 14 w Cegłowie, na lewym skrzydle ;D i w pierwszym składzie, bo zostałam pierwszą lewoskrzydłową w drużynie, z czego się bardzo cieszę :) a no i mniej przyjemna informacja... kolejna dziewczyna odeszła od nas... też lewe skrzydło... wczoraj... i jeszcze mam do was prośbę: nie piszcie mi linków do swoich opowiadań, bo ja już czytam ich i tak dużo, i z ledwością je ogarniam ;c po prostu, nie mam czasu na więcej... no i szkoła od poniedziałku, ja jeszcze mam treningi  i mecze, i zazwyczaj to jest tak, że ja na telefonie rozdziały czytam po nocy :/ a no właśnie, od poniedziałku szkoła, rozdziały będą max 1 raz w tygodniu (no, może na początku roku szkolnego trochę częściej), ale wydaje mi się, że mogą być nawet tylko 1 raz na 2 tygodnie... ;c wybaczcie mi, ale naprawdę ten rok szkolny będzie dla mnie trudny :/
kocham ;**
love.

13 komentarzy:

  1. Czekałam na ten rozdział ;))
    Miałam zaciesz jak nie wiem co jak zobaczyłam, że dodałaś ;)
    Next'a oczekuję ;))
    Huuug trzym się ;***

    Pozdrawiam Mychaaa ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. No nareszcie! Nie mogłam się doczekać. A co do rozdziału to ... JEST ŚWIETNY. Z resztą kiedy jakiś rozdział pisany przez Ciebie nie był świetny ? Ooo czekaj ja mam odpowiedź. NIGDY!<3 Kocham to opowiadanie <3 Ja chcę już neexta :** :D

    OdpowiedzUsuń
  3. aleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee cudoooooooooooo :* xD

    OdpowiedzUsuń
  4. NIGDY WIĘCEJ NIE MÓW, ŻE TWÓJ RDZ JEST BEZNADZIEJNY!
    Kłamstwo o grzech siostrzenico :P
    a prawdą jest, że rdz jak zwykle zajebisty ^^
    next please ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział
    pisz następny

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie wróciłaś :****
    I to z jakim wspaniałym rozdziałem :)
    Uwielbiam Twoje opo :D
    I chcę więcej :P
    Kocham Cie :****

    OdpowiedzUsuń
  7. możesz liczyć na koma :D
    jak nie będę komentowała, to przepraszam, ale mam teraz takie zamieszanie, bo muszę się trzymać jakoś w domu z sis i rodzicami, poza tym z większością czatu się pokłóciłam..
    wiesz, cała ja, wiecznie nieogarnięta i roztrzepana xD
    ale rozdziały zawsze piszesz świetne ;)
    więc jak nie będzie mojego koma, to przepraszam ;c
    pozdro, wariat. ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie, że możesz liczyć i dzięki, że mi przypomniałaś, bo sama mam dużo do ogarnięcia. ;/
    Rozdział jest świetny! :)
    Czekam na next'a :D jeżeli tylko będziesz mogła ;)
    Weny!

    I życzę powodzenia na turnieju w sobote :]

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty mówisz, że fatalny, a ja jestem wyjebana w kosmos. Seryjnie.
    Za 'fatalny' masz kopa :D
    Me gusta powrót w wielkim stylu ;*
    Czekam na kolejny ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam te twoje "fatalne" rozdziały ;)
    Ogarnij dziewczyno i więcej wiary w siebie!
    Nie mogę poprawnie funkcjonować bez twojego opo. Wierz mi, wcale nie przesadzam ;d
    kolejny szybko jak z bicza szczelił. No :P
    Czekam :*****************

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jest fatalny!!
    Wręcz przeciwnie = wspaniały!!
    Mnie się podoba ;)
    Jak napisała koleżanka wyżej ^ Więcej wiary w siebie!!!
    No to ja tu czekam na kolejny ;**
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra ogarnęłam się i wracam do komentowania:-)
    Zawsze jak czytałam to miałam banana na buzi i tak jest teraz :D
    Świetny rozdział <3 Dobra już lecę Nexty nadrabiać:-) C_Tears

    OdpowiedzUsuń