czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 19


                W końcu nadszedł dzień wylotu. Ze wszystkimi torbami, walizkami itd. mieliśmy się spotkać na lotnisku. Lot mieliśmy równo o 07:00. Ja i Nath byliśmy na miejscu pierwsi. I czekaliśmy, jak ci idioci, na resztę. Tak to jest, jak się, cholera, budzika ustawiać nie umie. Doczekaliśmy się ich 20 minut po czasie. Potem wszystko przebiegło dość sprawnie i mogliśmy już wejść do samolotu.
                Cały lot przespałam. No co? Wstałam przed 04:00, żeby się ogarnąć. Włosy by się same nie umyły i nie wysuszyły, makijaż nie zrobił itd.
                Potem, pojechaliśmy z lotniska dużym vanem pod nasz hotel. Tu zeszło się trochę dłużej. Bądźmy szczerzy- nie ma co się dziwić, w końcu Tom zamawiał apartamenty! Między innymi, źle podał swoje nazwisko. Albo ta babka je źle usłyszała. Ale na pewno cały budynek słyszał ich kłótnię. Kiedy po prawie godzinie, dostaliśmy kluczyki, pobiegliśmy na nasz korytarz, który był tylko dla nas. Nath wsadził (bez skojarzeń zboczeńce ;p) kluczyk do drzwi i już miał przekręcić, kiedy spojrzał na mnie.
-Ty otwórz.-uśmiechnął się.
-Nie, Ty.-zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek.
-Zaraz rzygnę tęczą.-wtrącił Jay, próbując otworzyć drzwi obok i jednocześnie psując nam atmosferę.
O kurna! Oni mają pokój koło nas! No, będzie ciekawie…
-Daj mi to idioto, bo Ty tego do rana nie otworzysz!-Max popchnął loczka do tyłu i zaczął siłować się z drzwiami.
-To razem.-Nathan jedną ręką objął mnie w talii, a drugą położył na klamce.
-Zgoda.-oboje przekręciliśmy kluczyk i weszliśmy do środka.
-Wow!-krzyknęliśmy jednocześnie.
Przed nami był ogromny, przepiękny salon! Obejrzeliśmy go, a potem skierowaliśmy się do pierwszych lepszych drzwi. Okazała się nimi olbrzymia sypialnia. Z niej, były wejścia do łazienki i garderoby. Wszystko były piękne, duże i luksusowe. Weszliśmy znów do salonu i usiedliśmy na kanapie, obejmując się cały czas.
-Wiesz, że to moje pierwsze wakacje?-spytałam podnosząc głowę z jego ramienia.
-Co? Nie gadaj…
-Nigdzie nie jeździliśmy… To znaczy, oni sobie jeździli, czasami. A my zostawaliśmy w domu sami, często bez żadnego jedzenia… Już wtedy Mark zaczął kraść, żebyśmy mieli chociaż kromkę chleba na dzień…-Nathan przytulił mnie mocniej do siebie.
-Te czasy już nigdy nie wrócą. Nie pozwolę na to.-pocałował mnie w czubek głowy.
Na mojej twarzy znów pojawił się uśmiech.
Chwilę potem do apartamentu, z piskiem i „płaczem” wpadł Jay.
-Puka się, wiesz?-parsknął Nath.
-Mamy wspólną sypialnię!-wydarł się loczek.-Ja tak nie chcę! Nie chcę spać z tym debilem! Nie chcę, słyszysz?!-podszedł do Natha i zaczął go szarpać za koszulkę.-NIE CHCĘ!
-OGARNIJ DUPĘ!-chłopak krzyknął mu w twarz, a tamten się odsunął.-To było do przewidzenia.-powiedział poprawiając koszulkę.-Zawsze masz jeszcze podłogę, bądź kanapę w salonie, ewentualnie wannę.-wyszczerzył się Nathan.
-W kształcie serduszka?-jęknął.
-Ooo, też taką macie?-zaśmiałam się.
-To nie jest śmieszne.-stwierdził loczek ze śmiertelną powagą.
-Ależ jest.-Nath znów mnie objął, bo przecież Jay mu na to nie pozwolił przez jakiś czas.
-Nikt mnie tu nie rozumie. Co za „przyjaciele”.-wymamrotał oburzony chłopak, po czym wyszedł trzaskając drzwiami.
-Kocham Cię, wiesz?-Nathan spojrzał mi głęboko w oczy.
-A co to ma do Jaya i jego problemu?-uśmiechnęłam się.
-Nic. Po prostu czas skończyć ten temat.-powiedział i wpił się w moje usta.

                                                       ***wieczorem***
                Kiedy już wszyscy się rozpakowaliśmy, ogarnęliśmy i zjedliśmy kolację, postanowiliśmy zagrać w karty. U nas. Bo Nathan przegrał w „kamień, papier, nożyce” z Tomem… Jeszcze przed tym, bliżej poznałam się z Nareeshą i Kelsey.
-To w co gramy?-zapytał Seev trzymając karty w ręku.
-W oszukańca!-wyrwał się Max.-Wszyscy wiedzą, jak w to się gra?-zapytał.
-Nie?-Jay jak zwykle  ma  problem.
-No więc:-łysol zaczął mu robić wykład, jak w to się gra. (wybaczcie, wiem jak w to się gra, ale nie potrafię tego wytłumaczyć xd)-I co, rozumiesz?-westchnął, kiedy skończył.
-Powiedzmy…-podrapał się po głowie.
-Dobra, to gramy.-Siva rozdał każdemu.
-Tooo… Kto ma dwójkę kier?-zapytał po chwili ciszy Nathan.
-Ja.-wzruszył ramionami Jay.
-To, hm, nie wiem… Może byś ją tak, kuźwa, położył?!-wydarł się na niego Tom.
-Aaa bo to się od  tego zaczyna!-chłopaka olśniło i rzucił kartę na środek łóżka.
Tak, tak, łóżko było na tle duże, że wszyscy na nim się zmieściliśmy.
-Idioto, co Ty robisz?!-Tom wrzasnął na Maxa, kiedy położyłam ostatnią kartę, a on ułamek sekundy po mnie położył na niej swoją.-Ona oszukiwała teraz! Jeszcze szybciej napieprzajcie z tymi kartami! Kuźwa! I dzięki Tobie, debilu, wygrała!
-No spokojnie, spokojnie!-łysy go uspokajał.
-Jak mam być spokojny, kiedy Wy w to normalnie grać nie umiecie!-nie dawał za wygraną.
-Dobra, skarbie, ogar.-Kelsey położyła mu dłoń na ramieniu.
-Dobrze kochanie…-chłopak spuścił głowę.

                  ***kilka kolejek później, kiedy wszyscy ogarnęli na serio, jak w to się gra***
                -O nie, kochany!-zwróciłam się do Natha.-To na pewno nie są dzwonki!-odwróciłam położoną przez niego kartę.-Zabieraj to.-zaśmiałam się.
-No i znowu…-westchnął.
-Skąd Ty wiesz, kiedy on oszukuje?-zapytał mnie Max.
-Po jego minie i sposobie kładzenia kart. Toż to widać, jak na dłoni!
-Nieprawda.-oburzył się.
-Nie, w ogóle.-pocałowałam go w policzek.
                No i graliśmy tak do prawie 03:00 nad ranem. Ale nie ma co narzekać, to był spędzony bardzo mile czas!

********************************************
tak wiem, ten rozdział jest fatalny! -,-' naprawdę zapomniałam, jak się pisze :c ale się poprawię, obiecuję!
wybaczcie ;c niedługo znów będzie smutno, uhuhuuhuh :3 weźcie mnie pocieszcie, bo jakiegoś dała mam... wróciłam, tam był spokój i wgl, robiłam to, co kocham... a tu? a tu darcie mordy itd.... a no i ten tego, mam turniej w sobotę :) jeśli ktoś będzie zainteresowany:  turniej będzie na hali Rakovii w Warszawie (ciekawostka: właśnie tam strzeliłam moją pierwszą bramkę :) i odkąd tam jeżdżę, nigdy nie wracam bez bramki)  jest to ulica Gorlicka 3, Szkoła Podstawowa nr. 280 :) gramy o 10:00 z Varsovią 99, 12:15 z MKS Ochotą i o 13:00 z Varsovią 98. podsumowując: to będą baaardzo ciężkie mecze xd oczywiście gram z 14 w Cegłowie, na lewym skrzydle ;D i w pierwszym składzie, bo zostałam pierwszą lewoskrzydłową w drużynie, z czego się bardzo cieszę :) a no i mniej przyjemna informacja... kolejna dziewczyna odeszła od nas... też lewe skrzydło... wczoraj... i jeszcze mam do was prośbę: nie piszcie mi linków do swoich opowiadań, bo ja już czytam ich i tak dużo, i z ledwością je ogarniam ;c po prostu, nie mam czasu na więcej... no i szkoła od poniedziałku, ja jeszcze mam treningi  i mecze, i zazwyczaj to jest tak, że ja na telefonie rozdziały czytam po nocy :/ a no właśnie, od poniedziałku szkoła, rozdziały będą max 1 raz w tygodniu (no, może na początku roku szkolnego trochę częściej), ale wydaje mi się, że mogą być nawet tylko 1 raz na 2 tygodnie... ;c wybaczcie mi, ale naprawdę ten rok szkolny będzie dla mnie trudny :/
kocham ;**
love.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Powrót :)

No więc ten tego... Żem kuźwa wróciła! :D Cała poobijana i posiniaczona, ale co tam xd Zajęłyśmy 4 miejsce na 9 zespołów :) W sumie w całym turnieju brało udział 51 zespołów, co razem daje prawie 800 osób! Ja strzeliłam 4 bramki, haha, nie dostanę od was opierdolu :D Byłoby 6, ale jedną bramkarka wyjęła, bo odbiła się od słupka (Anku, ty to chyba widziałaś xd) a druga odbiła się od wewnętrznej (!) części słupka, po czym wyleciała -,-' W pierwszym meczu strzeliłam dwie bramki ^^ Udało mi się również robić sporo karnych :) Jeden zrobiłam w dość brutalny i niestety bolesny sposób: poszłam na kontrę, dziewczyna mnie dogoniła, sfaulowała, ja upadłam (już w polu bramkowym), ona potknęła się o mnie, a chwilę potem stanęła mi na rękę. Nic mi się nie stało, nic nie bolało ani nic, ale resztę dnia łaziłam z odciskiem jej buta na dłoni xd I potem mi się siniak zrobił jeszcze xd Plus przy tym jednym upadku starłam sobie porządnie łokcia i nabiłam na nim siniaka xd Moje kolana ocalały, dobre ochraniacze ^^ Kolejną bramkę strzeliłam z kontry, dziewczyna z Wilanowa przez przypadek oddała mi piłkę,  ja pojechałam z kontrą i gol xd Czwarta to normalnie z kozłem ze skrzydła xd Nauczyłam się również robić ślizgi po rzucie, bardzo mi się to spodobało i teraz ciągle to robię xd Wieczorami łaziliśmy sobie po Giżycku (kocham to miasto! ♥) i najlepsze było to, jak z Malwiną (to nasza bramkarka żeby było jasne xd) śpiewałyśmy xd Godzina po 21:00, idziemy sobie my, jeszcze kilka dziewczyn młodszych od nas i trener, i ja w pewnym momencie: ej, śpiewamy Glad You Came! zaznaczmy, że dziewczyna TW lubi :D to my zaczynamy! :D no i drzemy te mordy i śpiewamy! xd potem CTS! xd i jakieś inne kawałki i skończyłyśmy na Whistle bo dochodziłyśmy do plaży xd także, był to najlepszy turniej na jakim byłam! ♥ ale jeśli chodzi o organizację, to było jedno wielkie GÓWNO! prysznice miałyśmy w hali oddalonej 10 minut drogi, na kąpiel miałyśmy po 30 minut (dodajmy, że większość z nas miała wtedy "te dni" i zajmowało nam to dużo czasu) o godzinach meczy i z kim  gramy często dowiadywałyśmy się w ostatniej chwili! o jednym meczu dowiedziałyśmy się jakieś 2 godziny wcześniej! halę (która była niepełno wymiarowa, dodajmy) miałyśmy ponad 2 km od nas, musiałyśmy jeździć taksówkami, ale miałyśmy zniżkę jako uczestnicy turnieju xd graliśmy też na boisku czerwonym, otwartym (jedna z dziewczyn miała tam złamanie otwarte ręki, było dużo skręceń, nie było tam poślizgu, więc co się dziwić?) my grałyśmy tam tylko jeden mecz, i całe szczęście, bo tam się grało FATALNIE! a starsze roczniki to sobie kuźwa grały na dwóch dużych halach! -,-' a 98 i w dół na takich gównach -,-' z tylu atrakcji, była w końcu tylko jedna: rejs statkiem, i to kiedy było zimno i napieprzał deszcz -,-' myślałam, że tam zamarznę! poznałyśmy nowych ludzi :D dziewczyny z Gniezna I, chłopaków z Litwy (fajnie się z nimi gadało, w końcu Malwina za tłumacza zaczęła robić xdd) Litwini twierdzą, że Polacy gadają fatalnie po angielsku, takie info xddd mieli trudności z dogadaniem się z uczestnikami, w sklepach, i wgl xd A co do rozdziału, postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu ;) Wybaczcie, ale nie mogę wam na razie skomentować rozdziałów, a także niektóre blogi jestem zmuszona przestać czytać ;c Wybaczcie... Po prostu zaraz zacznie się szkoła, więc nie będę miała tyle czasu :/
Dziękuję za 10000 wyświetleń oraz 60 obserwatorów! Jesteście wielcy! ♥ A teraz pierwsza porcja zdjęć, kolejna będzie z meczów, kiedy dostanę zdjęcia z aparatu Kaśki :D A kiedy to będzie to nie wiem xd Widać nasz bajzel (mieszkałyśmy w pawilonie sportowym, gdzie była pleść, grzyb, kible sprzed epoki kamienia łupanego, dobrze że miałyśmy salę od aerobiku i miałyśmy lustra xd podsumowując: był tam smród, brud i ubóstwo)






wtorek, 21 sierpnia 2012

Turniej.

Tak więc, sytuacja jest następująca: rozpiski na tą chwilę nie ma i nie wiem czy dojdzie xd A bardziej to nie wiem, czy udałoby mi się ją tutaj dodać jeśli np. przyjdzie koło 22:00. Mój tata dzwonił co prawda wczoraj do tego gościa, i miało przyjść "na 100 %" wczoraj wieczorem...  Ale nie dziwmy się facetowi, on już prawie 10 razy (!) robił, i usuwał rozpiskę, bo drużyny się wycofywały, i teraz są nowe zespoły, niż były. Więc gość ma takie urwanie głowy, i my w końcu nawet nie wiemy, z kim gramy! O.o Jedyne, co wiemy, to że mieszkamy na ulicy Traugutta w jakimś LO chyba, czy tam czymś innym xd. Ale na pewno na Traugutta ;D Mecze będą rozgrywane w hali na 3-go Maja 21 oraz hali na ulicy Smętki 5 xd. No i jeszcze jakieś Boisko na Wodociągowej xd. Ale na Wodociągowej to chyba plażówka xd Jak na tą chwilę więcej informacji nie mam. Jeśli jednak dowiem się więcej, to zrobię tu EDIT i dopiszę informacje ;). Tak więc Anku, jeśli chcesz się wybrać na któryś z meczy, to ja po prostu napiszę do Ciebie e-mail z moim numerem telefonu, żebyśmy były w kontakcie ;) Daj znać co  o tym sądzisz xd Cały 1 komunikat organizacyjny znajdziesz tu, tam pisze na pomarańczowo komunikat organizacyjny i są te informacje podane xd ;) Ale jednak mam nadzieję, ze ten komunikat dziś dojdzie xd
Tak więc, komunikatu nie ma ;) -,-' Nawet jak przyjdzie, to już nie zdarzę go tu dodać. Życzcie nam powodzenia i udanego wyjazdu :) xx
Do napisania ♥
love.

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 18


                Zdążyłam już na dobre usnąć, ale  oczywiście obudził mnie telefon. Kto śmie do mnie dzwonić o tej porze?! No kto?! Bez otwierania oczu odebrałam.
-Halo?-wymamrotałam.
-Britney, słuchaj, zamiast mnie przyjdzie jutro… Wróć! Dziś, Siva, ok?-oznajmił Jay.
-Jay, mnie naprawdę gówno obchodzi, który z was przyjdzie, po prostu któryś ma przyjść! I nie musiałeś się fatygować o…-spojrzałam na wyświetlacz-czwartej nad ranem, żeby mi to powiedzieć!
-No, mówiłem Ci, żebyś do niej nie dzwonił o tej porze, bo laska się wku**i.-usłyszałam stwierdzenie Maxa.
-Powiedz łysemu, że to słyszałam.
-Stary, ona to słyszała…-wyszeptał Jay.
-O ku**a.-zaklął.
-Ahahahahahahahahahahaha! Jaki pokerface! Hahahahahahaha!-Tom śmiał się jak idiota.
-Widzę, że macie chłopską nockę. (Boże, jak to brzmi -,-‘ ale ja jestem głupia xd)-parsknęłam.
-Taak, dokładniej noc horrorów. Maxowi się zachciało, to się zebraliśmy. No dobra, poza Sivą, bo jemu się dupy ruszyć nie chciało.
-On się bał idioto… Tylko tak powiedział!-warknął Tom.
-Skul pysk!-krzyknął loczek.
-Wy tam sobie oglądajcie, ja idę spać. Bo KTOŚ jutro idzie do pracy zauważ! Dobranoc.-wymamrotałam.
-Nawzajem!
Odłożyłam komórkę na szafkę nocną i spojrzałam na Natha, który, niestety, też już nie spał.
-Kochanie… Przyniesiesz mi wody? Proszę…-wyjąkał.
-Jasne, już idę.
Wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Nalałam wody do szklanki i skierowałam się znów do sypialni. Wow, nawet się o nic nie potknęłam. Usiadłam obok niego, uprzednio dając mu picie.
-Nie boisz się, że Cię zarażę?-popatrzył mi w oczy.
-Mówi się trudno. Ktoś się musi tobą opiekować.-uśmiechnęłam się.
-Żadna dziewczyna jeszcze nigdy nie przejmowała się mną tak bardzo. Jesteś kobietą idealną.-wyszeptał, wplatając palce w moje włosy.
-Przestań.-zaśmiałam się.
-Mówię prawdę.-odstawił pustą szklankę i położył się, a ja obok niego.-Kocham Cię.-cały czas patrzyliśmy sobie w oczy.-Wypadałoby się teraz pocałować…-westchnął.
-No to całuj.-uśmiechnęłam się.
-Nie boisz…
-Nie.-przerwałam mu.
-No dobrze.-delikatnie, a zarazem czule pocałował mnie.-Wybacz, ale nawet nie mam siły całować się tak zachłannie, jak zwykle.-jęknął i położył głowę na poduszce.
-Nie szkodzi. Mi się i tak podobało.-musnęłam jego policzek. Dobranoc.-zgasiłam lampkę.
-Słodkich snów.

                                                           ***rano***
                -No gdzie  ten idiota?! Zaraz muszę wychodzić!-mówiłam sama do siebie.
Wykręciłam numer do Seeva.
-Gdzie Ty do jasnej ciasnej jesteś?!
-Już wjeżdżam windą, spokojnie!-rozłączyłam się.
Kiedy chłopak wszedł już do apartamentu, od razy powiedziałam mu, co i jak.
-Nath ma grypę. Na blacie w kuchni stoją leki, które ma brać. Tam pisze, co jest na co itd. Zrób mu coś tam do jedzenia, tylko podkreślam: DO JEDZENIA, żeby mi się nie zrzygał. Zmierz mu temperaturę. Ja postaram się wrócić wcześniej, po 19:00…
-Mam z nim tyle siedzieć?!-przerwał mi.
-Wypadałoby, może Cię któryś z reszty przygłupów zmieni, nie wnikam. Jakby co, to dzwoń. Ja już muszę iść, miłego dnia.-uśmiechnęłam się, wychodząc.
Dzień ciągnął mi się niemiłosiernie długo. Nie dość tego, to jeszcze było strasznie dużo klientów. No shit, akurat dziś ich na pizzę wzięło, no! Udało mi się wymknąć 20 minut wcześniej, może i niedużo, ale zawsze coś. Zapieprzałam do domu, ile sił w nogach. Nawet się nie zmęczyłam, trenowanie przynosi efekty.
-Wróciłam!-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania.
-Miałaś być po 19:00! A jest 20:00!-z kuchni wyszedł wkurzony Seev.
-Ej, to nie moja wina, że tylu klientów było!-podniosłam ręce w obronnym geście.-Żaden Cię nie zmienił?-zdziwiłam się.
-Nie.-burknął.
-Dobra, dzięki, że z nim byłeś. Ile ma gorączki?-zapytałam.
-38 z kawałkiem.
-Dobra, już mniejsza… Możesz już iść, jeszcze raz dzięki. I napisz mi, który z was jutro przyjdzie…
-Ok. Miłego wieczoru.-uśmiechnął się, wychodząc.
                Nathan czuł się już lepiej. Do końca tygodnia leżał jeszcze w łóżku, ale potem nie było już takiej potrzeby. Całe szczęście, że nikt poza nim się nie rozchorował. Wszyscy zaczęliśmy już żyć upragnionym Saint Tropez! 

***********************************************
napisałam, specjalnie, kuźwa, dla was! xd bo mi was, cholera, szkoda było xd nie skomentuję tego rozdziału, bo dostanę opierdol tak jak wczoraj :D komunikatu, jak nie było tak nie ma -,-' więc jeszcze tu napiszę notkę xd no i więcej rozdziału przed 22 tu nie będzie raczej, a jeśli będzie to cud xd wracam 27, dopiero wtedy będę miała dostęp do neta xd zapewne będę mieć kontakt telefoniczny z willow (ciociu, będę mieć, tak? xd) więc wszelkie pytania jak tam u mnie do niej kierować xd Anku, nie wiem czy ty będziesz, czy nie, ale mówię ci już teraz, że jak chcesz mnie tam wypatrzeć, to gram w Cegłowie, na lewym  skrzydle, z numerkiem 14 :D nie wiem jak tyle wytrzymam bez waszych opo -,-' w niedzielę przydzielam z tatą stroje :3 będzie roboty, olaboga! xd i bierzemy dwie, duże torby :3 obie klubowe xd ja i tak boję się, że się nie pomieszczę xd czy wy też macie wrażenie, że w tym opo jest nudno? -,-' bo ja tak, więc teraz będzie trochę dobrze, a potem znów źle, dramat ahahahahahhahaa! :D jak ja to kocham robić :3
a więc, do napisania :3 ♥ dziękuję za tylu obserwatorów! <3
kocham ;*
love.

piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 17


                To już połowa sierpnia… Zaraz skończy się lato i dupa. Jedyny plus- nie idę do szkoły. Uff. Muszę dziś wziąć wolne na wakacje… Mam nadzieję, że bez problemu dostanę…
-Katie… Bo ten… No…-zaczęłam przy naszej przerwie na kawę.
-No mów.-ponagliła mnie.
-Bo my wyjeżdżamy na wakacje…
-O, serio? Gdzie?-wzięła łyka kawy.
-Do Saint Tropez na 3 tygodnie… I tu jest problem… Twoi rodzice dadzą mi tyle wolnego?-przymrużyłam prawe oko.
-Nie sądzę, żeby miał być z tym problem…
-Ale ja tu pracuję niecały miesiąc!
-No i?-zaśmiała się.-Nie bój nic, dobrze będzie. Chcesz to idź już teraz się zapytać.
-Dobra, idę.-dopiłam kawę i poszłam do ich gabinetu.
A co, jeśli mi tego wolnego nie dadzą? O Boże… W końcu zapukałam i weszłam.
-O, tak krótką sobie przerwę zrobiłyście?-zapytała pani Walker (taaak, teraz już znacie nazwisko Katie ;D)
-Yyy tak… Ale ja mam do państwa prośbę…-jeszcze tak zestresowanej siebie nie widziałam.
-Słuchamy.-uśmiechnął się jej mąż.
-Od trzeciego września wyjeżdżamy na wakacje… Na trzy tygodnie… I ja bym chciałam prosić o wolne.-nieśmiało się uśmiechnęłam.
-Jasne! Nie ma sprawy! A gdzie się wybierasz?-uśmiechnęła się kobieta.
I tak zaczęła się nasza dość długa rozmowa. Trudno mi uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę! Że znalazłam w końcu prawdziwą przyjaciółkę, kochającego chłopaka, dobrą pracę z bezproblemowymi właścicielami…
                Była już prawie 20:00, kiedy weszłam do mieszkania. Od razu usłyszałam kichnięcie. I potem kolejne. No i jeszcze jedno. Weszłam do salonu. Nathan siedział na kanapie ubrany w gruby dres, chociaż było bardzo ciepło, sama byłam w szortach i bokserce. Dziwne… On jest chyba chory, a jeszcze rano nic na to nie wskazywało!
-Nath…-usiadłam obok niego.
-Hej kochanie.-taa, słychać, że jest chory.
-Dlaczego nie leżysz w łóżku?
-A po co?
-Hmm, no nie wiem, pomyślmy… Może dlatego, że jesteś, cholera jasna, chory!
-Nie jestem…-zakaszlał.
-Nie, wcale. Skarbie, masz dwa tygodnie, żeby wyzdrowieć, rozumiesz? Idź do łóżka…-powiedziałam kładąc mu dłoń na czole.-Masz gorączkę… Nathan, proszę Cię, no!
-No dobrze…-pomogłam mu wstać.
Chłopak zrzucił z siebie tylko bluzę dresową i położył się.
-Jesteś głodny?-zapytałam siadając obok niego.
-Nie.
-Zaparzę Ci herbatę i przyniosę termometr i coś na gorączkę.-powiedziałam wstając.
Nie no, super! Nathan ma 39 stopni, a nie dość tego, to ja nawet wolnego teraz wziąć nie mogę! Przyniosłam mu kubek gorącego napoju i poszłam zadzwonić do któregoś z chłopaków. Jako jedyny, odebrał Jay.
-Czy Wy ku**a z telefonów korzystać nie umiecie?!-wydarłam się do telefonu.
-Ej no, spoko luz!-uspokajał mnie.-Co jest?
-Nathan jest. Zachorował, ja nie mogę wziąć więcej wolnego, więc któryś z was musi się jutro nim zająć.
-No nie! Ile ten gówniarz razy w roku będzie chorował?!-loczek się zdenerwował.
-Daj spokój, każdemu może się zdarzyć! Poza tym ma astmę, alergicy i astmatycy mają słabszą odporność…(chyba dobrze gadam, coś tak słyszałam xd alergikiem jestem, ale dość rzadko choruję :D zahartowałam się halami i wycieczkami, łażeniem w deszczu :D natomiast moja koleżanka ma astmę i w każdym miesiącu choruje :/)
-Dobraaa… To o  której mam przyjść?-Jay westchnął.
-Wychodzę przed 08:00…
-Nie dasz się człowiekowi wyspać! No ale przyjdę…
-Dzięki. Miłego wieczoru.-zaśmiałam się.
-Nawzajem!
Poszłam do Natha. Usnął. Usiadłam obok niego i wytarłam dłonią pojedyncze krople potu z jego czoła. Widać, jak bardzo się męczy. Szkoda mi go… Posiedziałam obok niego jeszcze trochę i poszłam wziąć kąpiel. Zdecydowałam się, że będę z nim spać. No co? Wolę być przy nim, jeśli będzie czegoś potrzebował. Zanim poszłam spać pocałowałam jeszcze chłopaka w rozpalone czoło.

***************************************
z góry przepraszam, że jest tak krótki i beznadziejny -,-'  ale pisałam go bardzo szybko, bo mam dziś dużo roboty :/ gość nadal nie przysłał komunikatu! jak tak można?! Karczewowi mówił, że będzie w poniedziałek, który już był -,-' tak, mój tata (przypominam, że to nasz trener ;)) ma z nimi kontakt xd pisał też do niego ten gość z Giżycka o 1 w nocy, żeby potwierdził ilość zawodniczek itp. -,-' gdzie to ma mózg? O.o jeżeli będę grać na turnieju tak, jak wczoraj w meczu treningowym, byłabym z siebie dumna :D nowe buty, nowy komfort biegania ;) dzięki temu poćwiczyłam wczoraj kontry, z czego wszystko trafiłam :D no rzecz jasna dwóch piłek nie złapałam, cała ja xd wpieprzyłam się do pierwszego składu, bo jestem w lepszej formie niż ta druga co gra na lewym :D buahahhahahahah! opłacało się chodzić na wszystkie treningi, które były :3 mniej się teraz męczę, dłużej i szybciej biegam, jednym słowem, mam efekty mojej pracy :) wspominałam wam, że 1 września też mam turniej? nie? a to wam mówię, Promotion Plus Cup :D w Wawce xd a Łuków 21-23 września ♥ Lina, bardzo mnie cieszy, że jesteś z Łukowa :D zawsze bardzo miło wspominam spędzone tam dni, pokochałam Łuków od mojego pierwszego turnieju :D czyli prawie 2 lata temu xd no i macie zajebistą "Stokrotkę", uwielbiam te małe wózki ♥.♥ najprawdopodobniej, nie uda mi się już dodać rozdziału przed wyjazdem :/ wiecie, jeszcze jadę do Mińska, trening itd. ale na pewno dodam notkę ze szczegółami turnieju ;) tak więc, życzcie już teraz nam, przede wszystkim: sukcesów sportowych, ładnej pogody, oraz przystojnych chłopaków :D i teraz wszyscy mi obiecują: jeśli nie strzelę przynajmniej 2 bramek, robicie mi taki wpierdol, że się nie pozbieram, czy jasne?! xd skupiam się zazwyczaj na obronie, ale muszę sobie teraz postrzelać! :) i mam nadzieję, że będzie więcej niż te 2 bramki, postaram się xd nie będę wam komentować rozdziałów i chyba ich nawet czytać... :/ będę miała nadrabiania xd i dziękuję za ponad 8000 wyświetleń i tak liczne komentarze ♥
kocham ;**
love.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 16


                                             ***jakieś 3 tygodnie później***
                Widać już pierwsze efekty mojego leczenia. Blizny stały się dużo mniej widoczne, przez co moje samopoczucie wzrosło. Dostałam też pracę u rodziców Katie. Polubiliśmy się, a w przerwach zawsze spędzamy czas wszyscy razem.
                Nadszedł też dzień naszego pierwszego sparingu. Tak o, rozgrzewkowo przed ligą. Z drużyną, z którą zresztą i tak się w niej spotkamy… Ale mniejsza o to. Chłopaki postanowili „iść nas wspierać”, jak to nazwali.
                Gra już od pierwszych minut była niezwykle zacięta. Sam wynik 8:8 w 20 minucie o tym wskazywał. Właśnie miałam zrobić zabiegnięcie po linii dziewiątego metra, kiedy już w biegu poczułam łapę obrońcy, na moim biednym ryju. Popchnęła mnie wtedy na tyle mocno, że z hukiem upadłam na podłogę. Dodajmy, plecami. (taaa, skąd ja to znam -,-‘ raz tak źle upadłam, że nawet przy siedzeniu mnie bolały całe plecy, a jak wstawałam to już nie wspomnę :/) Cały czas trzymałam ręce na twarzy.
-Brit, żyjesz?-Katie podbiegła i uklękła przy mnie.
-Moja morda…-wymamrotałam.
-Pokaż…-delikatnie zdjęła moje dłonie z twarzy.
-Nie mam nigdzie lima? Nie leci mi krew? Makijaż cały?-seryjnie zadawałam pytania.
-Wszystko ok, spokojnie…
-I tak mnie boli.
-Co?
-No morda. Tak, cała.
-Dobra, wstawaj.-zaśmiała się i podała mi ręce, żebym mogła wstać.
-Aa mój kręgosłup!-jęknęłam i złapałam się za plecy.
-Może weź idź na ławkę?-zaproponowała.
-O nie. Jeszcze czego. Widzisz, już dobrze.-zaśmiałam się i poszłam na moje miejsce na boisku.
-Nie ogarniam Cię.-rzuciła jeszcze w moją stronę.
-Nie tylko Ty.-mrugnęłam do niej  i rozległ  się gwizdek sędziego.
                Sparing zakończył się wynikiem 20:20. Trener i tak zadowolony był z naszej gry, w końcu nie zawsze da się wygrać, ale nigdy nie wolno się poddać, czyż nie?
                Był wieczór. Siedziałam wtulona w Natha na kanapie w salonie. Nasze usta miały się właśnie złączyć w kolejnym pocałunku, kiedy rozległo się uporczywe pukanie. Chłopak wywrócił oczami, musnął moje wargi i poszedł otworzyć.
-Kiedy wy zapamiętacie, że tu jest dzwonek?! Niedługo mi farba z drzwi przez was zejdzie!-krzyknął.
-Ojej, to straszne.-wyznał Max.
-My w poważnej sprawie, zamknij mordę szczylu i nas wpuszczaj.-powiedział Tom, po czym wybuchł niepohamowanym śmiechem.
Wszyscy weszli do salonu i rozsiedli się wygodnie na kanapach. Jay rzucił na stolik stos kartek.
-Co to?-zapytał Nathan.
-Oferty biur podróży na wakacje. Chcemy gdzieś jechać, a nie wiemy gdzie.-wyjaśnił Seev.
-Przecież już byliśmy… To znaczy, wy byliście na wakacjach!-zauważył Nath.
-No tak, ale jedziemy teraz wszyscy razem. I nie ma nie, dziewczyny też zabieramy.-powiedział Tom.
-Dobra, więc zaczynajmy!-Max zamknął oczy i wziął pierwszą lepszą kartkę.-Ibiza.
-Byliśmy w tym roku. Odpada.-zadecydował Tom.
Łysol zgniótł ją i wyrzucił za siebie.
Kolejną ofertę wziął Siva.
-Paryż…-przeczytał.
-To tym bardziej odpada!-przerwał mu Jay.
-Dlaczego?-zdziwił się.
-Jakbyś zauważył, to jest miasto zakochanych, a tu nie każdy ma drugą połówkę.
-Masz problemy, olaboga.-parsknął mulat.
-Stwierdzam fakty.-loczek wyrwał mu kartkę, zgniótł ją i wyrzucił za siebie, tak jak Max.
-Będziecie to potem sprzątać.-wtrącił Nathan.-Ja nie mam najmniejszego zamiaru.
-Oj tam, oj tam.-machnął ręką Tom.-Honolulu. Co?! Tylko na tydzień?! Spieprzajcie z taką ofertą!-podarł papier i rzucił na podłogę.
-Los Angeles.-przeczytał Jay.
-Mamy wypocząć, a nie stać w korkach i uciekać przed paparazzi.-stwierdził Max.
-No też fakt.-i los oferty był taki, jak innych.
-Ej, a może to…-Nathan wziął jedną z kartek.-Saint Tropez? Trzy tygodnie, luksusowy hotel…
-O, to jest dobre! Od kiedy?-zapytał Tom.
-Od pierwszego tygodnia września.
-Dobre to, bierzemy?-głos zabrał Siva.
-Wydaję mi się, że tak. Jeszcze tam nie byliśmy.-powiedział Max.
-Dziewczyny się ucieszą.-uśmiechnął się Seev.
-Dobra, to dzwonię.-Tom wykręcił numer i wykonał telefon.-Załatwione, tylko… hmm… Mamy jeden problem…
-Jaki?-zapytałam.
-Max i Jay mają wspólny apartament.-powiedział na jednym tchu.
-CO?!-tamci krzyknęli, a my wybuchliśmy śmiechem.
-No mieli tylko 2-osobowe apartamenty!-tłumaczył się Tom.
-No super!-loczek nie był zbyt szczęśliwy takim biegiem wydarzeń.
-Dacie radę, wierzymy w was.-Siva poklepał Maxa po ramieniu, a ten posłał mu wrogie spojrzenie.
-A teraz to sprzątajcie.-Nathan wskazał ręką na kupkę papieru i objął mnie ramieniem.
Reszta jęknęła tylko i posłusznie wykonała zadanie. 

*************************************
DZIĘKUJĘ ZA 50 OBSERWATORÓW! ♥ pewnie niektórzy wiedzą, iż mówiłam, że jak tyle będzie, to wstawię tu zdjęcie mojej mordy xd no ale zdjęcia nie mam, i robimy tak: jeśli po turnieju będę mieć to wstawiam, jeśli nie, to wstawiam serię zdjęć z turnieju :3 przyjechały moje skarpetki Hummela, które sobie zamówiłam ^^ 3 pary, teraz w sumie z moimi poprzednimi mam około 8 par xd moje Stabilki też powinny dziś przyjechać, oby były dobre! komunikat szczegółowy jeszcze nie przyszedł, jutro powinien być ;) a ja już wiem co będziemy robić pierwszego dnia turnieju! :D jedziemy sobie wcześniej, zostawiamy graty i idziemy na Giżyckooo! :D trzeba obczaić, czy blisko naszej szkoły będzie Biedronka, czy coś w tym stylu xd bo gdzieś trza kupić chipsy, zupki itd, czyż nie? xd  więc pierwszy dzień będziemy łazić po Giżycku :3 MAMY BRAĆ KOMPLET 5 STROJÓW, OGARNIACIE?! O.O nie mam zielonego pojęcia, jak ja się pomieszczę i w co! no bo same zaopatrzenie na mecze mi całą torbę zajmie! xd a gdzie kosmetyczki (tak, ja zawsze mam przynajmniej 2 :D), suszarka, czajnik (tak czajnik też biorę gdzieś trza gotować herbatkę :D jestem czajnikową od ostatniego turnieju w Łukowie xd) i inne duperele?! O.o nie wspominając jeszcze o poduszce, śpiworze, materacu... nie ma to jak biwakowanie w klasach :D wiecie co? wczoraj byłam na zakupach, i w Rossmanie przy kasie mi dali zegarek za darmo :D taki fajny ^^ kij z tym, że nie umiem ustawić w nim godziny xd kupiłam sobie też tusz do rzęs ;3 tak więc, żyję już turniejem :3 wybaczcie, że rozdziały teraz rzadziej, ale mam treningi i matka ma inną zmianę więc w domu częściej :/ no i na zakupy jeździłam, bo szkoła niedługo -,-' wznowiłam dodawanie anonimowych komentarzy, zachęcam do wyrażania opinii ;)
kocham ;*
love. 

piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział 15


                -Ale obiecaj, że mnie nie wyśmiejesz, ani nic podobnego…-dodał szybko.
-No jasne.
Wziął głęboki oddech.
-One miały trochę racji mówiąc, że mnie im zabrałaś… Bo Ty skradłaś moje serce… Na początku myślałem, że to tylko zauroczenie, ale kiedy wylądowałaś w szpitalu, zrozumiałem, że to coś więcej. Chłopaki ciągle mi mówili, że wpadłem po uszy, na początku zaprzeczałem, sam siebie oszukiwałem, ale potem… Potem zrozumiałem, że mówili mi prawdę… Britney, ja chciałbym, żebyś była dla mnie kimś więcej, niż tylko przyjaciółką… Bo ja Cię kocham…-cały czas patrzył mi się w oczy, z pewną obawą.
-Dlaczego miałabym Cię wyśmiać za tak piękne słowa?-zapytałam, uśmiechając się.
-Wiesz… Już nie raz zostałem wyśmiany, po wyznaniu miłości…-spojrzał w bok.
-Nath, spójrz na mnie.-poprosiłam.-Ja taka nie jestem.-powiedziałam, kiedy już to zrobił.-I ja też Cię kocham, już od dłuższego czasu to zrozumiałam…
-Naprawdę?-zobaczyłam błysk w jego oczach.
-Myślisz, że byłabym w stanie Cię okłamać?-wyszeptałam.-W takich sprawach się nie kłamie…-uśmiechnęłam się.
Przysunął się bliżej mnie i wplótł palce w moje włosy.
-Dziękuję… Tak bardzo Cię kocham…-wyszeptał.
-Ja Ciebie też Nath, ja Ciebie też…
Nasze twarze zaczęły powoli zbliżać się do siebie. Druga ręka chłopaka powędrowała na moje biodro, a  swoje zarzuciłam mu na szyję. Nasze usta złączyły się w delikatnym i czułym pocałunku. Kiedy już oderwaliśmy się od siebie, spojrzałam w bok.
-Skarbie, wszystko ok?-Nathan obrócił moją głowę w jego stronę.-Coś nie tak?
-Nie, nie… Naprawdę nie przeszkadza Ci to…?-przejechałam dłonią po mojej ręce w bliznach.
-Ja Cię kocham za wnętrze… Dla mnie i tak jesteś piękna…-delikatnie musnął moje usta.-Ale wiem, że tobie to przeszkadza, czytałem o tym, że można się tego pozbyć… (też coś o tym czytałam, chcę żeby moje opo było w miarę realne xd) Mogę Ci zafundować leczenie i wszystkie leki…-uśmiechnął się.
-Nath, ja teraz zacznę pracować, będzie mnie na to stać…-również się uśmiechnęłam.
-Ale ja i tak się dołożę.-pocałował mnie w czoło.
                Po tym wszystkim, co się wczoraj wydarzyło, bardzo trudno mi było zasnąć. Ogólnie, ostatnio jakoś mało śpię, zauważyliście? Do tej pory nie mogłam uwierzyć, że to się wydarzyło…
-Witaj kochanie.-Nathan objął mnie od tyłu i delikatnie pocałował w kark.
-No hej.-odwróciłam się przodem do niego.
-Tobie też dziś było trudno usnąć?-zaśmiał się.
-No, patrz jaki zbieg okoliczności.
-Co tam pichcisz?
-Herbatę robię.-parsknęłam śmiechem.
-O, to herbata może poczekać.-odsunął kubek na bok, a sam posadził mnie na blacie.-Masz zbyt pociągające te usta.-pokręcił głową.
-Chyba nie tylko ja…
-Powiadasz?
-Mhm…
Chłopak złożył namiętnego całusa na moich wargach.
-No eeej, przez was straciłem właśnie 3 dychy!-usłyszeliśmy jęknięcie i natychmiast oderwaliśmy się od siebie.
Jay z miną smutnego psiaka stał w progu kuchni.
-STRACIŁEŚ?!-po chwili obok niego stanął Tom.-Ha! Wygrałem zakład! Mówiłem, że będą razem w przeciągu miesiąca, a minęły dopiero dwa tygodnie!-chłopak zacieszał się jak idiota.-Wreszcie jesteście razem!-rzucił się na Natha, a potem na mnie.
-Czemu wam tak na tym zależało?-zapytałam zdezorientowana.
-Bo Nathan chodził jak przymulony i przyćpany, kiedy Cię poznał…
-Nieprawda!-przerwał mu chłopak.
-O taa, teraz to się wypieraj, a wcześniej to było „halo Nathan, tu Ziemia!”-dalej nabijał się Tom.
-Dobra, a tak w ogóle to jak tu weszliście?-Nath uporczywie próbował zakończyć ten temat.
-Drzwi były otwarte, to żeśmy weszli. Naucz się je zamykać.-wzruszył ramionami najstarszy członek The Wanted.
-Przez wczorajszy wieczór zapomniałem…-chłopak puścił mi oczko.-I co was tu sprowadziło?
-To.-Jay rozłożył gazetę, na artykule o nas.
-Widzieliśmy.-powiedzieliśmy razem.
-I co?-loczek kontynuował.
-No nic. Napisali, to napisali. Pojarają się nami trochę i przestaną, tak samo jak zerwaniem Maxa z Michelle.-stwierdził Nathan.
-Nie martwisz się o Britney?-dorzucił Tom.
-No pewnie, że się martwię, dlatego od dziś ma zakaz wychodzenia z domu sama.
-Chyba sobie żartujesz…-parsknęłam.
-Nie, nie żartuję. Od dziś all day, all night masz ochronę babe.-pocałował mnie w czoło.
-Ooo, jakie to słodkie!-Tom się zachwycał.
-Takie słodkie, że aż zaraz rzygnę.-Jay zakrył oczy.
-Powiedział gość, który nigdy nie był w poważnym związku.-skomentował Nath. 
-Bo czekam na tą jedyną!
-O taak, i ta „jedyna” Ci przyjdzie i zapuka do drzwi? To nie takie łatwe stary…-zaśmiał się Tom.
-Nie śmiejcie się ze mnie.-loczek udał focha i wyszedł z apartamentu trzaskając drzwiami.-FOCH FOREVER!-wrzasnął jeszcze.
-Okeeej…-wymamrotałam.
-A teraz możesz już iść.-Nathan popchnął Toma do drzwi.
-A dziękuję!-chłopak kiwnął głową.-Miłego dnia!-i poszedł.
-Kto by pomyślał, że moje życie zacznie się układać?-zapytałam z uśmiechem bruneta.
-Ja.-uśmiechnął się i wpił w moje usta. 

*****************************************
MACIE ICH RAZEM! :D szczęśliwe? xd rozdział pisany w tempie le ekspres, zaraz matka do domu wpadnie xd mój dół minął, zaczynam mieć w dupie większość moich problemów i dobrze mi to robi ;p willow dziękuję za pocieszanie mnie, wybacz, że przeze mnie już nie masz kasy na koncie xddd SŁYSZAŁYŚCIE O TYM, ŻE TW PRAWDOPODOBNIE BĘDĄ W PRZYSZŁYM ROKU W POLSCE?! O.O  OMC! ALE PODJARKA O.O chociaż pewnie o pójściu na koncert mogę pomarzyć ;c niestety -,-' Anku, very mnie cieszy, że być może będziesz na moim turnieju :D zobaczysz moje zdolności, a raczej ich brak buahahah! ^^ już we wtorek/środę powinniśmy dostać ten komunikat, więc was powiadomię ;D suszareczkę sobie małą kupiłam :D za 4 dychy w mediaexpert na promocji :3 z dyfuzorem, zimnym powietrzem itd. xd jeszcze muszę sobie nowe buty na halę kupić, mam już namiary, jeszcze porada trenera i zamawiam ^^ no rzecz jasna będzie to mój ukochany model Adidas Stabil awww ♥.♥
pozdrawiam ;D
love.