czwartek, 26 lipca 2012

Rozdział 9


                Obudziłam się chyba dość wcześnie, sama. Czułam się dużo lepiej, przede wszystkim, jedyną rzeczą, jakiej pragnęłam, był dom. I nie ten dom w Glasgow, żeby nie było. Leżałam tak może z godzinkę, dwie. W końcu przyszedł Jay i powiadomił mnie, że chłopaki niedługo przyjadą. Dowiedziałam się też, że Nathan nadal odsypia.
                Po jakichś 20 minutach, do szpitala zawitali chłopcy. Jay poszedł po nich i chwilę później wrócił razem z resztą The Wanted, poza Nathem oczywiście.
-Chłopaki, to jest Britney, Britney, to są kolejno Max, Tom i Siva.
Aha, czyli Max to ten napakowany łysol, Tom to ten, który wygląda na naćpanego i nachlanego ziomka (xd), a Siva to mulat.
-Miło mi.-uśmiechnęłam się.
-Nam też.-wyszczerzył się  Max.
-Jak Ci się podoba Londyn?-zapytał Tom, siadając na krzesełku koło mnie.
-Bardzo ciekawe i piękne miasto. Mam nadzieję, że zacznę tu lepsze życie od mojego poprzedniego.
-Dlaczego uciekłaś aż tutaj?-spytał Siva.
-Chciałam jak najdalej, jak najdalej od nich… Poza tym, w Londynie są lepsze warunki życia, więcej ofert pracy, więcej klubów sportowych, itd.
-Słusznie.-kiwnął głową Seev.
-Co Ty masz na rękach?-zapytał po krótkiej ciszy Tom.
Prawą dłoń zacisnęłam w pięść, głowę odwróciłam w lewo, w stronę okna. Przygryzłam dolną wargę i zamknęłam oczy. Dlaczego? Dlaczego ten pieprzony ból, te okropne wspomnienia, wracają do mnie za każdym razem?!
-Nie ważne, lepiej, żebyś nie wiedział…-wymamrotałam otwierając oczy i gapiąc się w okno.
-Dobrze, przepraszam…-spuścił głowę.
-Nic się nie stało…-odwróciłam się i uśmiechnęłam.
                Rozmawialiśmy prawie cały dzień. Chłopaki ciągle mnie rozśmieszali, polubiliśmy się.
                                                                        
                                                            ***
                W końcu, minęło to upragnione kilka dni, kiedy mogłam opuścić szpital. Nathan przyjechał po mnie.
-Dasz radę wstać, czy Ci pomóc?-zapytał, kiedy siadłam na łóżku.
Nic nie odpowiedziałam, ale on i tak złapał mnie za ręce i pomógł wstać. Ale długo tak nie ustałam. Szybko straciłam równowagę i prawie zaliczyłam glebę, gdyby nie Nath.
-Jesteś jeszcze słaba, zaniosę Cię.-powiedział troskliwie.
-Połamiesz się…
-Na pewno! Nie marudź.-zaśmiał się.
Szybkim ruchem wziął mnie na ręce i wyniósł ze szpitala. Delikatnie posadził mnie na przednim siedzeniu swojego samochodu. Drogę przebyliśmy w dość krótkim czasie. Nathan znów  wziął mnie na ręce i poszedł w stronę apartamentowca. Wsiedliśmy do windy.
-Nathan, nie musisz mnie już trzymać, jesteśmy w windzie.-uśmiechnęłam się do niego.
-Oj tam, oj tam.-powiedział.
-Nie ojtamuj mi tu teraz…
-Oj tam, oj tam.-zaśmiał się.
Kiedy się zatrzymaliśmy, poszliśmy do mieszkania. Tam chłopak mnie postawił. Poszłam wziąć odprężającą kąpiel. Potem, przebrałam się w moją piżamę, czyli luźną koszulkę z napisem „HANDBALL” i krótkie spodenki. W końcu położyłam się  na moim łóżku. Wtuliłam głowę w poduszkę i nakryłam się kołdrą. Zamknęłam oczy i powoli zaczynałam zasypiać, kiedy usłyszałam, że drzwi do pokoju się otwierają. Otworzyłam jedno oko, dopiero potem drugie ze zdziwienia.
-Co Ty tu robisz?!-zapytałam, kiedy Nathan z poduszką zaczął kierować się w stronę łóżka.
-Idę spać.-odpowiedział jakby nigdy nic, wskakując na nie.
-Tutaj?!
-Tak, teraz Cię trzeba pilnować, zarówno w dzień, jak i w nocy.-położył się obok mnie.
-Super.-mruknęłam.
Odwróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy. Ku**a. Czemu mi tak jest zimno? Skuliłam się i nakryłam kołdrą, jak najwyżej się dało. Tak, mamy lipiec, ale nie należy on do najcieplejszych. Określenie „mamy piękną jesień tego lata”, jest najlepszym do temperatur 13 stopni.
-Zimno Ci?-usłyszałam po chwili.
-Troszkę…
Poczułam, jak przybliża się do mnie, i nieśmiało, delikatnie zaczyna obejmować od tyłu. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz, przechodzący przez całe ciało. Serce zaczęło bić szybciej.
-A teraz? Lepiej…?-zapytał, jakby z nadzieją.
-Tak…
-To dobrze. Słodkich snów.-powiedział.
-Dobranoc.
Okeeej, to było dziwne… Ale jakie przyjemne… Tak, bo tylko Britney potrafi nie mieć żadnego chłopaka do tej pory. Dlatego, poczułam się trochę niekomfortowo, jak i zarówno przyjemnie. Tak, Jay miał chyba rację… On się zakochał. Chyba. I ja w nim. Tak, ja też. Teraz to wiem. Bardzo dobrze wiem. Ciekawe, czy między nami kiedykolwiek narodzi się coś większego…
                W końcu zasnęłam, z tymi myślami, wtulona w chłopaka. Słysząc jego równomierny oddech i rytmiczne bicie serca, poczułam się bezpiecznie. 

***********************************
macie rozdziała :) pisany ze zjebanym humorem, no dobra, już nie aż tak, dziękuję dziewczynom z czatu <3 
wróciłam od kuzynki, kuźwa, jprdl, ale to był wyjazd, zaraz wam opowiem xd  we wtorek wraz z kuzynką i jej koleżanką polazłyśmy na tory xd przeszłyśmy po torach około 3 km xd nie ma to jak spieprzanie przed pociągami lol xd potem wracałyśmy 2 km ruchliwą drogą przez las, poboczem xd nie dość tego, rodzice mojej kuzynki zabronili jej tam chodzić, bo starsza kuzynka miała tam wypadek samochodowy... jej kolega został potrącony i potem na nią wpadł... ale miała wtedy tylko obite udo i cała nogę ;) xd i akurat nas mijali O.O my wracamy do domu, trzęsiemy się, że jak wrócą to będzie opierdol itd. xd wrócili, żadnego opierdolu nie było, zrobili nam tortillę i tylko się nas pytali, co żeśmy tam robiły xd to my że nic i koniec rozmowy haha! xd wczoraj pojechałyśmy do Mińska na zakupy ^^ wzbogaciłam się o bluzkę z Croppa, na którą wcześniej polowałam haha xd i  kuzynka stwierdziła, że ten pociąg co podjechał to nie nasz xd potem się okazało, że to nasz i musiałyśmy czekać godzinę na kolejny xd mało tego, do tej pory nasze bilety stały się nieaktualne o dokładnie 4 minuty xd więc wchodzimy do pociągu, a tam kuźwa kanar O.O to my spieprzamy jak najdalej od niego xd i nas nie przyłapał ^^ także tego... wyjeżdżam albo jutro w nocy, albo w niedzielę w nocy ;) nie wiem, jak tam tyle czasu z matką wytrzymam... -,- więc rozdziały nieprędko...  ;c no proszę, już nie mam zjebanego humor hah ^^ dziękuję za 43 obserwatorów ♥ a za pozwolenie na obejmowanie dziękuję cioci willow ^^ ♥
kocham ;**
love.
PS. a jak żyjecie po wtorkowym weselu i uro Jaya w jednym, z gwiazdami? ^^ mam zajebistą żonę teraz, czyż nie? <3

11 komentarzy:

  1. super rozdział
    Nathan jaki opiekuńczy
    następny proszę

    OdpowiedzUsuń
  2. Nathan taki troskliwy. *.*
    boskie! czekam na kolejny. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny! ♥
    Chłopak sie stara jak może ;D

    Jesteście niezłe z kuzynką xD takie krejzolki ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. No love. Kochanie rozdział genialny :)
    Ale nie możesz mnie tak zostawić z tą niepewnością co będzie dalej!!!!!!
    Jak ja przeżyję?????!!!!
    Uwielbiam Twoje opowiadanie ;D
    Kocham Cię ;****
    I czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Love forever <3
    -Co ty tu robisz?!
    -Idę spać.
    -Tutaj?!
    Wielbię ten dialog :*
    Czekam na next'a :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ nie ma za co love siostrzenico kochana ^^
    tb to lepiej wyszło niż mi :D
    rdz cały zajebisty ^^
    czekam na nexta i kacyk dalej czyma xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny!
    Czekam na następny!
    Weny kochana

    OdpowiedzUsuń
  8. oooo...^^
    rozdział meeega xd
    no po prostu kocham <3.
    i te łóżko ^^ mrrr.. :D
    pisz nexta wnusiu ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. jej, Nathan jaki opiekuńczy ^^ i tak romantycznie się zrobiło :)
    rozdział cud, miód i orzeszki <333
    i mam nadzieję, że będą razem, i to szybko ^^
    czekam niecierpliwie na next ;****

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozpłyyywam się!!
    No piękne ;)
    Żeby się zeszli i bd git :D :D
    Z opowieści twierdzę, iż wakacyjny wyjazd udany.
    To świetnie ;))
    Czekam na next kochana ;**
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń