wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział 11


                -Britney…?-usłyszałam wołanie.-Brit, to Ty…? Ej, co jest?-Nathan natychmiast znalazł się przy mnie.-Dlaczego płaczesz?
Nic nie odpowiedziałam, po prostu, nie byłam w stanie…
-Choć, pójdziemy na kanapę, nie  będziesz tak siedzieć pod drzwiami…-pomógł mi wstać, objął ramieniem i zaprowadził do salonu.-No, skarbie, co się stało?-zapytał gładząc moje włosy i nadal obejmując.
Yyy… Skarbie? Okeeej…
-Bo… No bo…-nie wiedziałam, czy powiedzieć mu to wprost, czy jak…
-No mów…-zachęcił mnie.
-No bo… Pokłóciłam się z Markiem… I on mnie… Uderzył…-wyłkałam.
-CO?!-odkręcił moją głowę w jego stronę, tak, żebym mogła spojrzeć mu w oczy.-On, Ciebie?! No już rozumiem, że mnie… No ale własną siostrę?!
-Sam zobacz…-odgarnęłam włosy, pod którymi  zapewne ukryty był siniak…
-Bardzo Cię boli?
-Trochę…
-Mam nadzieję, że nic więcej Ci nie zrobił?!
-Nie… Spokojnie…
-Dlaczego akurat Ty całe życie musisz cierpieć? A nie ja?-zapytał po chwili ciszy.
-Bo Ty na to nie zasługujesz… Tylko ja… Tylko ja mogę mieć tak spieprzone życie, nikt więcej. Zrozum.
-Przestań…-mocniej mnie przytulił.
     Siedzieliśmy tam jeszcze długo, w ciszy, wtuleni w siebie…
                                                                    
                                                  ***sobota, zakupy***
                -Nie chce mi się zapieprzać po tych schodach z torbami.-jęknęła Katie.-Choć do windy!-pociągnęła mnie za rękę i zaprowadziła tam.-To jak? Gdzie jedziemy?
-Na -1.-parsknęłam, po czym się zaśmiałam.
-Ok!
-Czy Ty to ku**a na serio wzięłaś?!-krzyknęłam, kiedy zobaczyłam, że zaczynamy zjeżdżać gdzieś w parking podziemny.
-No mówiłaś na -1, to wcisnęłam!
-To był sarkazm inteligencjo!-zrobiłam facepalma.
-No wybacz! Już biorę na tam, gdzie byłyśmy.-i wcisnęła guzik.
-Po cholerę tam, gdzie byłyśmy?! Na 0 trzeba było!
-No to wyrażaj się jaśniej?!
-Wyrażam się jasno?!
-Nie?!
-Tak?!
-Nie?!
-Tak?! Nigdy. Więcej. Windą. Z. Tobą. NIGDY WIĘCEJ!-krzyknęłam, po czym wyszłam z windy jak z procy i zaczęłam zbiegać schodami na dół.
-To Ty sobie biegnij, ja zjeżdżam!-usłyszałam jeszcze jej krzyk.
I wyszło na to, że to ja szybciej znalazłam się w danym miejscu, niż ona. (miałam identyczną, no dobra, podobną sytuację na moich zakupach, tylko my byłyśmy we 3, ja, Natalia, Sylwia :D i to Sylwia była w tym przypadku Katie, a ja z Natalią Britney xd)        
                Wróciłam do domu, i pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, to walnęłam na łóżko. O tak, me gusta. Potem, rozpakowałam te torby (uwierzcie, dużo ich było ^^). W pewnym momencie, usłyszałam dzwonek do drzwi. Nathan poszedł otworzyć.
-Dzień dobry. Komisarze Smith i Banks. Czy zastaliśmy może pannę Britney Lane?-jeden z  nich zadał pytanie.
-To ja.-powiedziałam wychodząc z pokoju i kierując się w ich stronę.-A o co chodzi?
-Hmm… Czy możemy wejść? To nie jest rozmowa na miejsce przy drzwiach…
-Oczywiście, zapraszamy.-Nathan szerzej otworzył im drzwi.
Chłopak posłał mi pytające spojrzenie, na co ja wzruszyłam tylko ramionami.
-Więc o co chodzi?-ponowiłam pytanie, kiedy usiedliśmy już wraz z Nathem naprzeciwko policjantów.
-Jak by to powiedzieć…-zaczął Smith.
-Niech mówi pan prosto z mostu.-zachęciłam go z uśmiechem.
-No dobrze… A więc… Pani brat, Mark Lane, nie żyje…-powiedział ze smutną miną.
Zatkało mnie. Po prostu, zatkało. Złapałam się za usta i z trudem powstrzymałam łzy…
-Jak to się stało?-zapytałam po chwili, a raczej wyszeptałam.
Nathan spostrzegł, że zaraz wybuchnę płaczem, więc czym prędzej przysunął się do mnie i objął ramieniem…
Komisarz spojrzał na mnie z żalem  oczach, by chwilę potem, powiedzieć mi te okropne słowa… 

*****************************************
napisany, bo matka polazła się opalać ^^  dedykuję go wszystkim, którzy skomentowali ostatni rozdział ♥  no, w nexcie będzie bardzo smutno, jeśli dobrze to opiszę, powinnyście płakać ^^ ;) zapewne wiele osób wie, że mam teraz w życiu bardzo ciężki okres... w chwili słabości zrobiłam coś, czego teraz żałuję... i nie, nie pocięłam się, ale i tak mam teraz małą pamiątkę na ręce -,-' jest mi wstyd, że mówię innym, żeby się nigdy nie poddawali, a tak naprawdę, sama się poddaję... od dziś biorę się w garść i idę przez życie twardo, mam nadzieję, że mi się to uda i wkrótce zacznę przezwyciężać trudności mojego życia, których jest coraz więcej... życzcie mi siły, jest mi teraz naprawdę bardzo potrzebna ♥
pozdrawiam ;*
love.

16 komentarzy:

  1. Droga Love !
    zabije cie , że zabiłaś Marka xd
    wiem że ja w swoim opo zabiłam Kasie ale to co innego ;p
    nie wiem co konkretnie się stało w twoim życiu ale życzę ci abyś przezwyciężyła wszystkie przeciwności losu i żeby udało ci się wszystko naprawić ;***
    czekam z niecierpliwością na next nawet jeśli mam płakać :)
    kocham cie i nigdy się nie poddawaj <3333

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że już w tym puściłam łzy, a co dopiero w następnym. ;/
    Życzę ci, abyś nabrała tych sił i uwierzyła w siebie. ;**
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bosz O.O zatkało mnie O.O
    TO JEST ZAJEBISTY ROZDZIAŁ!!!!!!!!!!
    Mam ochotę sobie trochę popłakać :P
    więc szybko pisz nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nie płakać, nie płakać, nie płakać.... :D
    zacny rdz milordzino ^^
    ale każdy twój jest zacny :P
    dasz sb radę laaf, jestem z tb ^^
    czekam na nexta, mam już chusteczki :D
    weny siostrzenico ;*****

    OdpowiedzUsuń
  5. omg to jest boskie!
    czekam na nstepny! *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie popłakałam się. Jestem jakaś totalnie nieczuła. Ale muszę przyznać, że to było smutne...
    Nath zachował się jak na dżentelmena przystało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki Nathan jest czuły..
    No, przynajmniej ma okazję się wykazac przy Britney, ale czemu akurat ma tak przejeb.ane? Szkoda dziewczyny . :(
    Ale rozdział wyszedł ci świetnie
    Next plis ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana LOVE !
    Czy ty musisz przerywać w takim momencie .?!
    Szkoda dziewczyny :(
    Nathan taki kochany <3
    Pisz szybko :]
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. O.O
    Nie lubiłam Marka, ale aż tak źle to mu nie życzyłam.
    Szkoda mi Britney
    Czekam na kolejny
    Weny i siły( tak jak prosiłaś) kochana

    OdpowiedzUsuń
  10. Od czego tu zacząć...
    Rozdział niesamowity!!!
    Jaki Nath opiekuńczy <33
    A ta śmierć brata, to dopiero cios... ;/
    Wiem, wiem.
    Nie przepadałam za nim, ale żeby aż tak...
    Co do Ciebie Kochanie, to jestem z tobą (duchowo, czy jak to się tam mówi xd) i trzymam kciuki!!
    Dasz radę i wszystko się ułoży!!
    Czekam na następny ;**
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział
    Nathan jaki czuły
    Mark nie żyje , szok
    pisz następny
    mam już przygotowane chusteczki

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha!!!! Miałam rację!!!! Ja zawsze mam!!!
    A tak żeby Wam i Tobie love. przybliżyć o czym mówię to...
    Racje miałam w tym, że MASZ WSPANIAŁY TALENT!!!!! :D
    Ten rozdział jest nieziemski!!!!!
    Masz po prostu dar do pisania :)
    Kocham Cię :****
    I czekam na więcej :)
    PS. Kochanie COŚ TY ZROBIŁA???!!! Nie wiem co zrobiłaś, ale masz mi obiecać że nigdy więcej tego nie zrobisz!!!!!!ZROZUMIANO????!!!! Musisz być silna, bo masz dla kogo żyć i walczyć!! Dla mnie!!!! Bo bardzo Cię Kocham :*** I nie chcę, żeby Ci się cokolwiek złego stało!! Nie dopuszczę do tego!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Co za cudowny blog, normalnie uzależniłam się
    weny i czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń
  14. Bosze, zawsze jak czytam twoje rozdziały, umieram ♥
    wiesz, że wspaniały ♥
    Kocham to, dawaj next!
    bez dyskusji haha :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. twoje rozdziały w pewnym sensie cały czas trzymają w napięciu, bo człowiek nie wie czego ma się spodziewać :p
    pisz szybko, bo nie mogę się doczekać :D
    peace <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział :)
    pisz szybko następny:)
    nie rób tego więcej i trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń